Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Brukajmy klasykę!

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Spieramy się o interpretacje, bronimy czci, czasem utrudniamy dostęp, pilnując jedynie słusznego odczytania, a czasem decydujemy się na bluźniercze gesty, otwieramy uznane teksty na świat, pozwalamy im pooddychać.

Zamiast „dlaczego klasycy?”, powinniśmy pytać: „po co klasycy, do jasnej cholery?”. Bo gdy tylko klasyk sklasycznieje, zamienia się w pomnik przyrody. Ot, dąb Bartek, proszę szanować i podziwiać, krążyć wokół w muzealnych kapciach. To jest w końcu nasze dziedzictwo, bez niego jesteśmy jak dzieci we mgle i w zasadzie nie ma już Polski.

Można też nie pytać o klasyków wcale, jak dzieje się zresztą zazwyczaj. Intrygujące są jednak te nieliczne wyrwy w czasie, gdy połowa naszego społeczeństwa zakłada na głowę fedorę literaturoznawcy. Spieramy się o interpretacje, bronimy czci, czasem utrudniamy dostęp, pilnując jedynie słusznego odczytania, a czasem decydujemy się na bluźniercze gesty, otwieramy uznane teksty na świat, pozwalamy im pooddychać.

Dzieje się tak zazwyczaj, gdy ktoś porwie się na klasykę, nie założywszy wcześniej białych rękawiczek. Ewentualnie wtedy, gdy opublikowane zostaną kolejne alarmujące dane dotyczące czytelnictwa. Wówczas okazuje się, że literatura jest jednak całkiem ważna i że, cholibka, coś z tym fantem trzeba zrobić, bo nie może tak być, że ja czytam, a sąsiad nie (potem zagłosuje inaczej, niżbym chciał, i mamy niepotrzebny problem).

W zasadzie w temacie klasyki – nie tylko tej literackiej, ale na czymś się trzeba skupić – wszystko robimy na opak. Na ogół nie interesuje ona ani czytelników, ani zarządzających państwową kulturą. Liczyć można jedynie na twórców, bo przecież wystarczy napisać we wniosku o dotację coś o „współczesnym spojrzeniu na klasyczne dzieło” i „łączeniu tradycji z nowoczesnością”, a zawsze jakiś grant wpadnie.

Jeśli działamy, to zrywami: w pakiecie, poza corocznym łajaniem nieczytających, mamy też sporadyczne próby uatrakcyjnienia czy, o zgrozo, umłodzieżowienia literatury.

Polityka 39.2026 (3583) z dnia 22.09.2026; Felietony; s. 92
Reklama