Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Gibała wygrywa: alarm dla koalicji?

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Łukasz Gibała Łukasz Gibała Łukasz Gągulski / PAP

Niezależny kandydat Łukasz Gibała zdecydowanie wygrał pierwszą turę wyborów na prezydenta Krakowa, zdobywając 36,4 proc. głosów, o niemal 10 pkt proc. więcej niż w wyborach samorządowych dwa lata temu. Kandydatka KO i PSL Monika Piątkowska uzyskała poparcie na poziomie 29,9 proc., czyli o ponad 7 pkt proc. mniej niż Aleksander Miszalski z KO w poprzednich wyborach. Przy relatywnie niezłym (jak na obecną formę PiS) wyniku Michała Drewnickiego (17,5 proc.) Gibała jest zdecydowanym faworytem drugiej tury. Jedyną szansą dla Piątkowskiej jest raczej mało prawdopodobny splot wypadków, czyli jednoczesna demobilizacja elektoratu prawicowego z pierwszej tury i dużo większa mobilizacja wyborców lewicowo-liberalnych. Rzecz teoretycznie wyobrażalna, ale raczej nie warto jej obstawiać w zakładach bukmacherskich.

Czy porażka kandydatek koalicji rządowej (należy dołożyć do tego fatalny wynik Darii Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy) to sygnał alarmowy dla obozu władzy? Tu szkoły interpretacji są dwie. Według jednych wybory lokalne ze względu na swoją specyfikę nie mają przełożenia na politykę ogólnokrajową. Do tego trudno mówić o triumfie prawicy w Krakowie, bo Gibała to przecież polityk liberalny, z przeszłością w PO i Ruchu Palikota, a wskazana przez KO Piątkowska nie jest mocną kandydatką. Według innych te wybory wskazują na małą determinację elektoratu koalicji 15 października, której nie zwiększyło nawet bezpośrednie zaangażowanie się w kampanię Donalda Tuska. A fakty są takie: kandydatki reprezentujące obóz władzy otrzymały w niedzielę razem nieco ponad 34 proc. poparcia, czyli o 6 pkt proc. mniej niż dwa lata temu Aleksander Miszalski i Rafał Komarewicz z Trzeciej Drogi.

Mimo szumu interpretacyjnego pewne wnioski z wyborów w Krakowie można jednak wyciągnąć. Po pierwsze, przekaz polaryzacyjny ma swoje istotne limity, jeśli chodzi o zdobywanie poparcia.

Polityka 40.2026 (3584) z dnia 30.09.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 6
Reklama