Pokazowe nakazówki
Z automatu uznani za winnych i posłani do więzienia. Wszystko legalnie. Jak działa tryb nakazowy i czy ma sens?
Piotr Niemczyk i Paweł Kasprzak poszli do więzienia za uczestnictwo w protestach klimatycznych Ostatniego Pokolenia. Sąd najpierw z automatu uznał ich za winnych, nie badając okoliczności, a potem z automatu posłał do więzienia za nieodbycie zasądzonych za protest prac społecznych. Wszystko legalnie.
Kasprzak i Niemczyk to weterani obywatelskiego oporu. Zaczęli jeszcze jako opozycjoniści w PRL. Teraz dali się zamknąć, żeby zwrócić uwagę na nadużycia procedury nakazowej. Ofiarami tego procederu padają przede wszystkim zwykli ludzie, którzy nie wiedzieli o toczącym się wobec nich postępowaniu albo po prostu gorzej radzą sobie w kontaktach z urzędami. – Mamy urągającą konstytucyjnemu prawu do sądu i linii orzeczniczej Sądu Najwyższego praktykę orzekania w trybie nakazowym, gdzie sąd, nie czytając, podpisuje to, co przyniósł mu referendarz. To jest fikcja statystyczna, a nie wyrok. Chodzi wyłącznie o to, że taką sprawę sędzia od ręki może oznaczyć jako załatwioną, dzięki czemu sąd „opanowuje” napływ spraw – mówi Radosław Baszuk, adwokat broniący pro bono opozycji ulicznej w czasach PiS, który bywał uczestnikiem protestów.
Faktycznie, gdyby nie tryb nakazowy, przewlekłość postępowań wykroczeniowych i karnych w pierwszej instancji byłaby wielokrotnie większa niż dzisiaj. Tylko jak bardzo można przyspieszyć sądowe postępowania i uprościć procedury, żeby móc jeszcze nazywać to prawem do sprawiedliwego sądu?
Więźniowie z własnej woli
Paweł Kasprzak nie odwołał się od wyroku nakazowego za udział w zeszłorocznej majowej blokadzie Mostu Poniatowskiego i odmówił wykonania zasądzonych mu prac społecznych. Na przełomie kwietnia i maja tego roku przesiedział w więzieniu w Siedlcach 15 dni.
W jego obronie wystąpiło 41 opozycjonistów z czasów PRL.