Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Ograbieni z siły głosu

Ograbieni wyborcy. Jak to możliwe, że głos w Warszawie liczy się ponad dwa razy mniej niż w Elblągu?

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Liczenie głosów w gdańskiej komisji wyborczej, 2023 r. Liczenie głosów w gdańskiej komisji wyborczej, 2023 r. Wojciech Stróżyk / Reporter
Zdążyliśmy się jako społeczeństwo skokowo wzbogacić, udało nam się wybudować imponującą sieć autostrad, przenosimy się masowo z mniejszych ośrodków do wielkich aglomeracji, a polska „kartografia wyborcza” została zakonserwowana w świecie sprzed półtorej dekady.

W jednym trzeba się z prezydentem Karolem Nawrockim zgodzić: prawo wyborcze i uczciwość wybrów nie mogą być przedmiotem partyjnego eksperymentu tylko po to, by zwiększyć swoje szanse wyborcze. Powyższe zdanie to część uzasadnienia do weta Nawrockiego wobec zmian w kodeksie wyborczym, które prezydent w swoim stylu podsumował gromką i zdecydowaną puentą: „Kuglowania wyborami nie będzie!”. Szkopuł w tym, że z „kuglowaniem wyborami” mamy do czynienia już dziś. Więcej – owo kuglowanie jest zaszyte w polskim systemie wyborczym i sprawia, że od lat w różnych okręgach głos wyborcy ma różny wpływ na wynik wyborów.

Na tym nie koniec. Można argumentować, że obowiązujący system jest zaprojektowany tak, by premiować ugrupowania polityczne opierające swoją siłę na wyborcach z mniejszych ośrodków, natomiast karać partie z bastionami wyborczymi w wielkich miastach. Skrajnym przykładem jest zestawienie Elbląga z Warszawą – w wyborach z 2023 r. realna siła głosu w tych dwóch okręgach różniła się ponaddwukrotnie. W Elblągu na jeden mandat poselski przypadało nieco ponad 37 tys. głosów, w Warszawie – prawie 86 tys. Głos oddany w stolicy ważył więc ponad dwa razy mniej.

Wyborczy skansen

Ta rażąca dysproporcja wynika z trzech przyczyn. Po pierwsze, z dosypywania do puli okręgu warszawskiego głosów oddanych za granicą. Po drugie, z zachowawczej metody wyliczania mandatów na podstawie liczby mieszkańców szacowanej według Centralnego Rejestru Wyborców, a nie np. danych GUS ze spisu powszechnego, lub określania liczby mandatów na podstawie realnej liczby głosów oddawanych w danym okręgu. Po trzecie zaś, nawet te konserwatywne wyliczenia nie były aktualizowane od… 15 lat.

Od 2011 r. zdążyliśmy się jako społeczeństwo skokowo wzbogacić, udało nam się wybudować imponującą sieć autostrad, przenosimy się masowo z mniejszych ośrodków do wielkich aglomeracji, a polska „kartografia wyborcza” została zakonserwowana w świecie sprzed półtorej dekady.

Polityka 44.2026 (3588) z dnia 27.10.2026; Polityka; s. 18
Oryginalny tytuł tekstu: "Ograbieni z siły głosu"
Reklama