Co prawda w konflikcie z Iranem, w zdobywaniu Grenlandii i w zakańczaniu wojny w Ukrainie Donald Trump nie ma takich sukcesów, na jakie zasługuje, ma za to sukcesy w nadawaniu nowych nazw różnym miejscom. W zeszłym roku doprowadził do zmiany Zatoki Meksykańskiej na Zatokę Amerykańską, w tym podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie natychmiastowej zmiany nazwy jeziora Ontario na jezioro Ameryka. Najnowszym pomysłem Trumpa była zmiana Oceanu Atlantyckiego na Ocean Trumpa, ale szef Google, nie wiadomo dlaczego, nie zgodził się na wprowadzenie tej nazwy do Google Maps.
Nie zgadzam się z oceną, że to bolesna porażka prezydenta USA, zwłaszcza że po odmowie szefa Google Trump osobiście zadecydował, że nazwa oceanu pozostanie bez zmian. „Zostawimy to jako Ocean Atlantycki” ogłosił i to dzięki niemu akwen ten będzie się odtąd nazywał tak, jak się nazywał dotąd.
Ponieważ Karol Nawrocki przez ponad rok nie zdołał zmienić w Polsce nazwy niczego, zaufanie do niego w sondażach trochę siadło. Jak dotąd nie udało mu się zmienić nawet rządu Tuska, który zamiast porządnie rządzić, straszy tylko Polki i Polaków narastającym zagrożeniem ze strony Rosji. Nie wiadomo, gdzie Tusk to narastanie ze strony Rosji widzi. Zdaniem prezydenta poza zagrożeniem ze strony rządu Tuska żadne inne zagrożenie nie narasta, a to, że Rosja, która mogłaby doprowadzić do narastania zagrożenia, nie doprowadza do niego, świadczy po prostu o tym, że się Nawrockiego boi.
W opinii Tuska Polsce najbardziej zagrażają rosyjskie drony, rakiety oraz wdychający od rana do wieczora ruski gaz europoseł Braun. Z tym że według mnie odurzony gazem Braun jest od drona groźniejszy, gdyż: dysponuje większą inteligencją i zasięgiem; wykrywa i niszczy obiekty także w pomieszczeniach zamkniętych; ze szczególną precyzją uderza w takie cele, jak Żydzi, Ukraińcy, choinki, menory i unijne flagi; trudno ustalić, kto i skąd w Rosji nim steruje.