Polityczna autarkia
Dali radę. Nie pozabijali się. A nawet się nie pobili! Nie wyrywali krzesełek sobie ani spod siebie nawzajem.

Prezydent poprzestał na protekcjonalnym walnięciu premiera w łopatkę. Premier poprzestał na tym, że ani drgnął po klepnięciu. Nie walnął prezydenta w żołądek, nie kopnął go w kostkę i nawet nie podał prezydentowi ręki.

Mamy prawie sukces. Jak w meczu ze Słowacją. Najpierw Polacy pokazali, że każdy z nich umie grać nieźle i skutecznie, a potem inni załatwili swoje interesy.

Podobno przyczyną sporu o wyjazd do Brukseli były merytoryczne różnice między premierem a prezydentem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną