Kraj

Fiasko Gowina

Poseł Gowin Platformie widać nie zaimponował, choć na pewno starał się mocno i z przekonaniem

Mnożą się pogłoski o partyjnym fiasku bioetycznego ,,projektu Gowina''. Poseł Gowin Platformie widać nie zaimponował, choć na pewno starał się mocno i z przekonaniem. A ściśle - z przekonaniami - katolickimi i konserwatywnymi. Może na tym polega błąd Gowina, że tymi przekonaniami nasycił projekt mający służyć społeczeństwu, w którym nie wszyscy podzielają poglądy posła.

,,Dziennik'' doniósł o panice wywołanej przez ,,projekt Gowina'' u ludzi leczących się na bezpłodność metodą in vitro na obecnych zasadach. Ludzie głosują nogami: chcą zdążyć przed ustawą bioetyczną. Nie wierzą, że prawodawca o nich myśli. Uważają, że myśli on przede wszystkim o tym, jak narzucić prawem swoje przekonania etyczne - jak raczej ograniczyć niż rozszerzyć wachlarz opcji. Słusznie więc Platforma zwleka z przyjęciem projektu i daje do zrozumienia w mediach, że w wersji proponowanej przez Gowina on się nie ostoi. Nie musiało tak być.

Rada konsultacyjna do spraw bioetyki powołana za prezydentury konserwatysty Busha była wzorowo pluralistyczna. Przedstawiła merytoryczne argumenty za i przeciw w szczegółowych kwestiach, a także kompetentnie informowała o temacie, tak by opinia publiczna, politycy i prawodawcy mogli sobie wyrobić zdanie przed podjęciem decyzji prawnych i administracyjnych. Ale skład i metoda pracy wykluczały ideologizację, obojętne prawicową czy lewicową, owych amerykańskich raportów. To chyba najbardziej efektywna droga dla zespołów roboczych typu grupy Gowina.

Rząd powinien teraz skorygować ideologiczne odchylenie projektu. Są różne możliwości: od usunięcia szczególnie kontrowersyjnych propozycji (zakaz mrożenia zarodków, zakaz dostępu do in vitro parom niemałżeńskim) przez całkowicie nowy projekt do ratyfikacji międzynarodowej konwencji bioetycznej. Skoro musimy regulować tę trudną i delikatną sferę, nie róbmy tego pod dyktat Kościoła ani innych ideologicznych grup nacisku, nawet we własnej partii, lecz dla faktycznej poprawy sytuacji, to znaczy dla dobra ludzi zdrowych i chorych. 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną