Kraj

Huśtawka

Dokopaliśmy amatorom San Marino! Po raz kolejny na naszych piłkarzy najskuteczniej działają haniebne porażki

10:0 to rzadki wynik w międzypaństwowych meczach nawet wtedy, gdy Anglia gra z Andorrą! Dochodzi do takich spotkań tylko w eliminacjach mistrzostw świata lub Europy, w których amatorzy malutkich krajów mogą zmierzyć się z profesjonalistami piłkarskich potęg. Żal mi więc było reprezentacji San Marino, że wpadli  na rozjuszonych porażką w Belfaście Polaków. W końcu w zeszłym roku u siebie San Marino przegrało z Polakami zupełnie honorowo tylko 0:2.

Teraz jednak nasi profesjonaliści dokopali amatorom z San Marino bez litości, jakby chcieli pobić rekord wszechczasów! Okazuje się po raz któryś z rzędu, że na naszych piłkarzy najskuteczniej działają haniebne porażki i następujące po nich nad Wisłą trzęsienia ziemi. Rzeczywiście nasi piłkarze w minioną środę w Kielcach grali z takim zacięciem, że pokonaliby i silniejsze od siebie zespoły. Ale czy starczy im tej pasji do jesieni, kiedy przyjdzie nam walczyć o konieczne do awansu punktu z Czechami (na wyjeździe), Irlandią Płn., Słowacją i Słowenią (na wyjeździe)?

I to nie my, lecz właśnie nasi rywale będą grali jeszcze z San Marino. O awans do finałów Mundialu w RPA będzie więc niezwykle trudno. Chyba, że znów uda się nam rozjuszyć naszych piłkarzy z Leo Beenhakkerem włącznie.

Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną