Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

17 września i inne daty

Kłótnia o uchwałę na temat sowieckiej agresji

70. rocznica agresji sowieckiej na Polskę: Ostatnio każda ważna historyczna data staje się okazją do politycznej bijatyki.

Przykłady tylko z ostatnich miesięcy: Okrągły Stół, Powstanie Warszawskie, strajki Sierpnia' 80, 1 września 1939, a teraz - agresja sowiecka 17 września 1939. Już sam fakt, że rocznicowe obchody przebiegają w atmosferze burdy, a nie refleksji - czy to radosnej, czy smutnej, uwłacza uczestnikom, a zwłaszcza ofiarom tych wydarzeń. Nie mówiąc o tym, że spory prowadzone w tak marnym stylu w takich akurat kwestiach szkodzą wizerunkowi Polski. Przedmiotem sporu nie jest wcale pamięć historyczna, lecz punkty w partyjnych sondażach popularności. Nabijać ma je manipulowanie faktami, wydumane koncepcje historiozoficzne czy głośne pokrzykiwania.

Oczywiście, można twierdzić, że gdyby nie parlamentarna awantura o różnice między zbrodnią wojenną a ludobójstwem w związku z oceną mordu w Katyniu, mało kto z rodaków miałby szansę dowiedzieć się, że koncepcję „zbrodni ludobójstwa" opracował - i to już w 1944 r. - wybitny polski prawnik Rafał Lemkin. Tak samo bez kłótni o ostrość prezydenckich wystąpień 1 i 17 września,  być może tylko fachowcy dyskutowaliby nad tym, jaka strategia wobec Rosji - jej władz i jej społeczeństwa - jest dziś najtrafniejsza. I tylko w myśleniu nielicznych, nie tylko w Polsce, ale i na Zachodzie, za rzeczywisty początek II wojny światowej uchodziłby pakt Ribbentrop-Mołotow.

Marne to jednak pocieszenie. Przecież ten sam efekt - historyczną świadomość i polityczną wizję - dałoby się uzyskać w drodze publicznej dyskusji w oparciu o ogłoszone właśnie z okazji ostatnich rocznic pasjonujące książki (chociażby ożywczy esej Tomasza Łubieńskiego „1939" lub wznowioną po raz pierwszy w kraju „Politykę Becka" Stanisława Cata Mackiewicza, znaną dotychczas z edycji Instytutu Literackiego Jerzego Giedroycia). Bo polityków z klasą, którzy traktowaliby historię jako pomoc w działalności publicznej, a nie pałkę na przeciwnika, na polskiej scenie już nie ma.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną