Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Pracowity Romney

W początku XIX w. żył sobie w miasteczku Sharon, w stanie Vermont, skromny farmer, niejaki Joseph Smith. Już w wieku kilkunastu lat, jak nie przymierzając Joanna d’Arc czy Bernadetta Soubirous z Lourdes, słyszeć zaczął niebiańskie głosy. O ile jednak do Joanny przemawiał sam Bóg Ojciec, a do Bernadetty Matka Boska, interlokutorem Smitha był anioł Mormon. Chłopak najwyraźniej spodobał się skrzydlatemu, gdyż ten składać mu zaczął osobiste wizyty, opowiadając, że na pobliskim wzgórzu Cumorah zakopane są złote płytki (według innej wersji kryształowe tablice) zawierające przesłanie boże.

Polityka 32-33.2012 (2870) z dnia 08.08.2012; Felietony; s. 136
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >