Felietony Ludwika Stommy

Kat czy kat

Istnieją granice relatywizmu. W swoich wspomnieniach komendant Oświęcimia Rudolf Höss pisze, że właściwie nic nie miał przeciwko Żydom. Najlepszym tego dowodem, że Żydówki, które opiekowały się jego dziećmi, żadnej krzywdy nie mogły odczuć, zaś ogrodników żydowskich w swoim sadzie traktował z pełnym szacunkiem i nigdy nawet nie uderzył. Mordowanie jednocześnie milionów Żydów – cóż, takie były rozkazy, a więc wyższa KONIECZNOŚĆ.

Polityka 41.2012 (2878) z dnia 10.10.2012; Felietony; s. 112