Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Kościuszko na Paryż

Pisała Maria Konopnicka (konspiracyjnie, pod pseudonimem Jan Sawa) w „Śpiewniku historycznym”:

Na krakowskim rynku
Wszystkie dzwony biją.
Cisną się mieszczany
Z wyciągniętą szyją.

Na krakowskim rynku,
Tam ludzi gromada,
Tadeusz Kościuszko
Dziś przysięgę składa.

Zagrzmiały okrzyki,
Jak tysięczne działa…
Swego bohatera
Polska wita cała!

Są wszelkie szanse na to, iż bić będą paryskie dzwony i cała Francja powita Nathalie Kosciusko-Morizet jako nowego mera stolicy Republiki, bo dziś – kiedy to piszę – prawybory partyjne dają jej silną pozycję. Owszem, bywało, że Valois (Walezjusz) panował w Krakowie. Kościuszko jako władca Paryża to jednak zupełnie nowa perspektywa, która – jak sądzę – miodem będzie na sercu naszej dumie narodowej.

Czy jest Natalia Kościuszką z tych właściwych, powstańczych i amerykańskich Kościuszków? Odpowiedź nie jest łatwa. W 1993 r. mieszkało w Polsce 676 Kościuszków (najwięcej – 41 – w Warszawie). We Francji – 94. Można jednak przyjąć, że wszyscy oni są jakoś tam ze sobą spokrewnieni. Dodajmy od razu, że drugi człon – Morizet – w niczym Natalii nie obciąża. Nie jest to nazwisko po mężu. Po prostu syn seniora rodu – Charlesa Kosciusko, Jacques Kosciusko miał dość kaleczenia swojej identyczności w głupich urzędach, więc kiedy poślubił 25 sierpnia 1939 r. pannę Mariannę Morizet połączył dla wygody oba nazwiska. Innymi słowy jest Natalia nie żadną tam Morizet, ale Kościuszką z krwi naszej i krwią z naszej kości.

Dowodzi genealogii również metoda polityczna.

Polityka 23.2013 (2910) z dnia 04.06.2013; Felietony; s. 104
Reklama