Felietony Ludwika Stommy

Filozofia wina

Tadeusz Olszański znowu, staje się to jego specjalnością w naszej przyjaźni, całkowicie mnie zaskoczył. Mawiał Stefan Kisielewski, że „To nie sztuka zabić kruka, ale sztuka całkiem świeża, gołą d… siąść na jeża”. Zaiste, nie miał pojęcia, czego sięgnąć mogą geniusz ludzki i sztuka współczesna. Dopowiadam więc: „To nie sztuka siąść na jeża, w końcu d… jest od tego; ale sztuka niebywała, to tłumaczyć z węgierskiego”. A oto przetłumaczył Olszański z tego właśnie niepojętego języka dwie wspaniałe opowieści: Beli (po naszemu Albin) Hamvasa „Filozofia wina” i Sandora (po naszemu Aleksander) Maraia: „Rzecz o węgierskich winach”.

Polityka 49.2013 (2936) z dnia 03.12.2013; Felietony; s. 118
Reklama