Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Felietony Ludwika Stommy

Niech żyje bal!

VGE jako polityk emerytowany, czyli – jak mówią Francuzi – „nieskrępowany mędrzec”, może sobie pozwolić na słowa brutalnej szczerości.
Spotkanie VGE na Kremlu z Leonidem Breżniewem w 1979 r.Roger Viollet/EAST NEWS Spotkanie VGE na Kremlu z Leonidem Breżniewem w 1979 r.

W „Przeglądzie” (14 kwietnia) przedruk wywiadu z Valerym Giscardem d’Estaing. VGE był prezydentem Francji w latach 1974–81, wyjątkowo przychylnym Polsce i nawet, co już było na Zachodzie ewenementem, znał jej bolesną historię. Pradziadek VGE po mieczu był urzędnikiem w Brioude, dziadek adwokatem w Riom, ojciec sprawował funkcje handlowe i dyplomatyczne w Czechach, Niemczech i bodaj wszystkich koloniach francuskich. Pradziadek po kądzieli, inspektor podatkowy i polityki, przeniósł się z rodzinnej Bretanii do Clermont-Ferrand.

Polityka 17.2015 (3006) z dnia 21.04.2015; Felietony; s. 104
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >