Seks, Kościół i inne "diabły"

Po lekturze "Diabłów z Loudun" Huxleya
I oto są nareszcie, "Diabły z Loudun" Aldousa Huxleya, w polskim tłumaczeniu. Długo musieliśmy czekać, bowiem książka premierę światową miała już w 1952 r.
Fragment okładki 'Diabłów z Loudun' Huxleya (wyd. PIW)
PIW/materiały prasowe

Fragment okładki "Diabłów z Loudun" Huxleya (wyd. PIW)

"Diabły z Loudun", które do tej pory kojarzyć się mogły polskiemu odbiorcy głównie z operą Krzysztofa Pendereckiego o tym samym tytule czy filmową adaptacją Kena Russella ("Diabły" z 1971 r.), nie są w żadnej mierze fikcją literacką, a bogato udokumentowanym, fabularyzowanym konglomeratem tych wszystkich okropności, jakie (by zacytować Zofię Nałkowską z "Medalionów") ludzie – ludziom zgotowali w XVII-wiecznej Europie.

Loudun, niewielka mieścina w zachodniej części Francji, zabobonem i nierządem (głównie katolickiego kleru) stoi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną