Mea pulpa

Blondynka i psychobilly
Julia Pietrucha, odtwórczyni głównej roli w hicie „Blondynka”, ma także inne pasje niż bycie blondynką.

Występuje bowiem w zespole: „Moi koledzy grają, a ja śpiewam. Oscylujemy w klimatach elvisowskiego rock and rolla, pomieszanego z brytyjskim punk rockiem czy psychobilly”. W serialu Julia gra weterynarza, a biorąc pod uwagę, ilu muzyków w tym kraju to prawdziwe świnie, takie umiejętności mogą być przydatne.

• Oto najbardziej rozśpiewany kandydat na prezydenta. Grzegorz Napieralski. Najpierw był hip-hop w stylu „je je je SLD”, pokazujący ewidentnie, że na lewicy skończył się czas członków, a zaczął okres ziomków. Następnie był numer w stylu dance o tym, że „są nas miliony, a on sprawi, że będzie lepiej”. Brzydką pieśń wykonują dwie blondynki, ale za to ładniejsze od Olejniczaka.

• Do ofensywy w związku z organizacją w Warszawie Europejskiej Parady Gejów i Lesbijek szykuje się fundacja o konkretnej nazwie – Mama i Tata. Zdaniem działaczy ma to być pierwszy krok do legalizacji związków homoseksualnych i adopcji dzieci przez takie pary. Pod listem podpisali się artyści: Paweł Kukiz, Adam Nowak, Marek Jackowski czy Mirosław Baka. My jesteśmy za małżeństwami gejów. Dlaczego oni mają mieć lepiej.

• No to mamy kolejny sukces wielkiego Dominatora. Mariusz Pudzianowski obronił tytuł magistra w SWSPiZ w Łodzi. Pracę napisał o marketingu w sporcie. „Dyplom postawię w bibliotece obok innych trofeów – mówi strongman. – Jeśli dam radę, będę otwierał przewód doktorski”. Biorąc pod uwagę wygląd Mariusza po ostatniej walce z Timem Sylvią, to w przyszłości doktor może mu się przydać.

• Swój związek z najsłynniejszym krajowym bramkarzem Radkiem Majdanem ogłosiła modelka Agnieszka Orzechowska. Pani Agnieszka nazywana jest polską Angeliną Jolie, tak jak Radek nazywany był polskim Beckhamem. W obu przypadkach jest to gruba przesada, a w jednym to nawet dużo grubsza.

• Borys Szyc, najbardziej zapracowany polski aktor, wyznał, co lubi, jak nie pracuje. „Kręcą mnie silne, dominujące kobiety. Jeśli jest zbyt uległa, szybko tracę zainteresowanie. Zauważam w sobie tendencje masochistyczne, lubię, jak mnie kopną w tyłek i tak troszkę ustawią”. Polecamy współpracę z Naomi Campbell. Ona też lubi, jak boli.

• Bezkompromisowy autor „Angory” Bohdan Gadomski brutalnie rozprawił się z niektórymi laureatami tegorocznych Wiktorów. „Wojewódzkiemu się nie należy, bo z jego rozmów nic nie wynika i niczego ciekawego nie dowiadujemy się o gościach. Niekiedy jest to totalny bełkot myślowy”. Wreszcie ktoś napisał prawdę. Jedyne, do czego możemy się doczepić, to nieuzasadnione użycie słowa niekiedy.

• W „Przeglądzie” Janusz Gajos o traumatycznych wspomnieniach z młodości. „Kiedy po raz pierwszy pojechałem do Londynu, fotografowałem witryny, w których wisiały kiełbasy, szynki i mięso. Potem pokazywałem zdjęcia znajomym, że tak jest, że się wchodzi do sklepu i kupuje. To były szokujące zdarzenia”. No proszę, a dzisiejsza młodzież to tylko seks, trójwymiar i „Avatar”.

• Profesor Lew-Starowicz, najbardziej medialny krajowy seksuolog, wypowiedział się na temat zalet przeszłości. „W PRL-u ludzie mieli więcej czasu na uprawianie seksu, bo to była forma spędzania czasu”. Jakże inaczej i zachęcająco na tym tle brzmią historyczne słowa: „Pomożecie?!”.

• W talk-show stacji TVN była druga żona i druga Anna Ibisz złożyła zaskakujące oświadczenie. Wyznała, że jej pierwszy były małżonek Krzysztof I. jest mentalnie i charakterologicznie Niemcem. Stowarzyszenie byłych żołnierzy Wehrmachtu już wystosowało protest.

• Do pracy nad swoim nowym dziełem ruszył ochoczo Olaf Lubaszenko. Aktor i reżyser zaszył się w domku nad jeziorem w Golubiu. Przez 14 dni wstawał o godzinie 7 rano i się gimnastykował. Potem jadł zakwas buraczany i surówki. Następnie znowu ćwiczył. Potem jadł warzywa. W przerwach słuchał porad odchudzających. Z opisów wynika, że to może być najlepszy obraz Olafa od lat.

• W „Gali” Krystyna Janda o sobie. Na pytanie, dlaczego wróciła do papierosów, cudownie odpowiada: „Bo moja mama również to zrobiła”. Dalej redakcja pyta: „W czym pani chciałaby się zatracić, zapomnieć, zgubić?”. Artystka odpowiada: „W alkoholu”. Jako młody aktor, w trosce o przyszłość swoją oraz matki, zaprzestałem czytania dalej.

• Wokalista Budki Suflera Krzysztof Cugowski skończył 60 lat. „Zgodnie z prawem należy mi się emerytura, bo wykonuję zawód, który oficjalnie jest uznany za szkodliwy dla zdrowia – opowiada muzyk. – Nie zamierzam jednak z tego korzystać. Będę śpiewać, dopóki będę miał siłę i słuchaczy”. No tak, a o zdrowiu słuchaczy nie pomyślał.

• Ukazały się kolejne dwa krążki CD z baśniami Hansa Christiana Andersena, czytane przez rycerski głos Michała Żebrowskiego. Między innymi „Brzydkie kaczątko”, „Imbryk”, „Igła do cerowania” czy „Brzozowa babuleńka”. Sam osobiście znam babuleńki, które kładą się do łóżka przy baśniach czytanych przez Michała i kontemplują, jaki to lektor ma zmysłowy organ.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną