Wiedźmin 2, Na tę grę czeka cały świat

Heros made in Poland
Fani gier komputerowych na całym świecie niecierpliwie czekają na maj, kiedy do sklepów trafi „Wiedźmin 2”. Bohater z kart książek Andrzeja Sapkowskiego wyrasta powoli na polski popkulturowy towar eksportowy numer jeden.
Wiedźmin, najbardziej rozpoznawalna na świecie polska ikona popkultury.
materiały prasowe

Wiedźmin, najbardziej rozpoznawalna na świecie polska ikona popkultury.

Wiedźmin 2 jest jedną z najbardziej oczekiwanych premier 2011 roku. Pierwsza część, mimo świetnych recenzji, nie odniosła wielkiego sukcesu komercyjnego.
materiały prasowe

Wiedźmin 2 jest jedną z najbardziej oczekiwanych premier 2011 roku. Pierwsza część, mimo świetnych recenzji, nie odniosła wielkiego sukcesu komercyjnego.

Wiedźmin Geralt z Rivii, półmag i wojownik, „wędrowny zabójca bazyliszków, domokrążny pogromca smoków, utopców i wszelkiego plugastwa” – jak go charakteryzuje Andrzej Sapkowski, kończy właśnie 25 lat. W tym czasie zdążył pojawić się w dwóch tomach opowiadań i pięciu tworzących cykl powieściach, w komiksach, filmie i serialu telewizyjnym. Książki przetłumaczono na kilkanaście języków, w tym tak ważne dla światowego rynku wydawniczego jak hiszpański, francuski i niemiecki. A od 2008 r. – kiedy do sprzedaży trafiła pierwsza część gry komputerowej – dostępna jest również wersja angielska. Książki Sapkowskiego są dziś, obok klasyków Stanisława Lema, jedynymi z polskiej fantastyki, które bez problemu można zamówić w największej na świecie księgarni internetowej Amazon.

Ta historia zaczęła się u schyłku PRL, kiedy miesięcznik „Fantastyka” ogłosił konkurs literacki dla czytelników. Maciej Parowski, ówczesny redaktor naczelny pisma, słusznie uznawany jest za ojca chrzestnego Wiedźmina. Wspomina jednak ze śmiechem, że palma odkrywcy należy się grafikowi „Fantastyki” Markowi Zalejskiemu, który latem 1986 r. zaczepił go na korytarzu i wygłosił historyczną kwestię: – Maciuś, przepraszam, ja się co prawda zupełnie na tym nie znam, ale mnie się to opowiadanie zwyczajnie spodobało. Po czym wręczył naczelnemu maszynopis nadesłany przez niejakiego Sapkowskiego z Łodzi.

Choć jury konkursu przyznało opowiadaniu „Wiedźmin” II nagrodę – zwyciężył debiut innego cenionego dziś pisarza fantastyki Marka S. Huberatha – to laur publiczności czytelnicy jednogłośnie przyznali właśnie Sapkowskiemu. „Odbiorcy szybciej poznali się na Wiedźminie niż krytycy”wytykał tym drugim po latach na łamach „Gazety Wyborczej” znawca popkultury Wojciech Orliński. Do redakcji „Fantastyki” nadchodziły listy czytelników, domagających się kolejnych przygód Geralta z Rivii. Każde opowiadanie było wyczekiwane i przyjmowane z aplauzem.

To zapotrzebowanie szczęśliwie zbiegło się ze sporym zwrotem w życiu zawodowym autora, który przez lata pracował jako przedstawiciel centrali handlu zagranicznego (specjalizował się w tekstyliach i futrach). – Sapkowski przekwalifikował się na zawodowego pisarza, z korzyścią zarówno dla niewinnych zwierzątek, jak i łasych na dobrą prozę czytelników – wspomina Mirosław Kowalski, szef wydawnictwa superNOWA, które w 1992 r. opublikowało zbiór opowiadań „Miecz przeznaczenia”. Kowalski sporo ryzykował, bo podobnie jak Joanne K. Rowling (autorka cyklu „Harry Potter”) czy Dan Brown („Kod Leonarda da Vinci”), również Sapkowski początkowo nie mógł przekonać do siebie wydawców. – We wczesnych latach 90. obowiązywała wykładnia, według której rynek spragniony był jedynie zagranicznych autorów i wszystko, co polskie, było skazane na klapę. Wiedźmin to przełamał, zaczął wręcz modę na polską fantastykę – wspomina Parowski. Szybko okazało się, że superNOWA podjęła właściwą decyzję, tym bardziej że wdzięczny wydawnictwu Sapkowski pozostał jej wierny do dziś.

Po sukcesie nad Wisłą pojawiły się zgłoszenia od zagranicznych wydawców. Książki o Wiedźminie są bestsellerami m.in. w Czechach i Rosji. – To mnie cieszy, zwłaszcza po niegdysiejszych niechętnych przepowiedniach, wedle których moja proza jest hermetyczna i nie ma prawa zaistnieć nigdzie poza Polską. Raduje się serce, gdy wieszczący coś takiego wychodzą na durniów – mówi Andrzej Sapkowski. Skąd jednak ta olbrzymia popularność jego literackiego bohatera?

Zdaniem pisarki Anny Brzezińskiej kluczem do sukcesu sagi wiedźmińskiej stała się niezwykła językowa sprawność autora. Sapkowski każdy najdrobniejszy dialog czy opis przekuwa w skrzącą się dowcipem perełkę. Z licznego zaciągu postaci literatury fantasy Geralt z Rivii wyróżnia się również tym, że jego przygody można czytać na serio także po wyjściu z wieku gimnazjalno-licealnego. Czego nie da się powiedzieć na przykład o takim Conanie Barbarzyńcy. – Powieści Sapkowskiego były nowatorskie na wiele sposobów. W rodzimej literaturze, dzięki obfitym cytatom ze źródeł i zapożyczeniom, postawiły na głowie sporo baśni i podań ludowych. W skali światowej zmieniły sposób, w jaki patrzy się na postać w literaturze fantasy. Wiedźmin to bohater antyheroiczny, pęknięty. Trawiony wątpliwościami co do swego zawodu, otoczenia i świata – mówi Brzezińska. Pisarka podkreśla również, że Sapkowski jako jeden z pierwszych poświęcał tyleż samo uwagi opisowi pojedynków na miecze – co wszak jest podstawą literatury fantasy – co życiu intelektualnemu i emocjonalnemu bohatera.

Podobnego zdania jest Konrad Wągrowski, redaktor naczelny internetowego magazynu o fantastyce „Esensja”: – Po lekturze książek o Wiedźminie w pamięci pozostają przede wszystkim emocje. Być może dlatego jest to jedna z pierwszych sag fantasy, tak masowo czytana przez kobiety. Krytycy podkreślają, że saga o „Wiedźminie” wykorzystuje wiele wzorców kultury zrozumiałych na całym świecie. – Są tu elementy legend arturiańskich, opowieści narodów skandynawskich, wreszcie zapożyczenia ze współczesnej popkultury – mówi Anna Brzezińska.

Maciej Parowski: – Swym pierwszym opowiadaniem, a potem konsekwentnie kolejnymi, Sapkowski odświeżył konwencję fantasy. Ten jego luz, jego erudycyjne wstawki, jego ostentacyjna gotowość czynienia z fantasy wehikułu współczesnych dylematów. Jest na przykład w tomie „Krew elfów” spory fragment, w którym bohaterowie dyskutują o ekologii – wylicza redaktor. Przypomina też, że na „Wiedźminie” wychowało się całe pokolenie młodych autorów polskiej fantastyki. – Robią dziś swoje, siejąc na gruncie przeoranym i użyźnionym przez Sapka. Gdyby nie on, że tak można, dowiedzieliby się dopiero ze „Shreka” – mówi Parowski. Być może przemożny wpływ, jaki zielony ogr wywarł na popkulturę, jest również kluczem do zrozumienia popularności „Wiedźmina” wykraczającej już daleko poza Polskę. Sam Andrzej Sapkowski w 1999 r. „Panią Jeziora” oficjalnie zakończył wiedźmińską sagę i autorską przygodę w postacią. Ale do swego bohatera odnosi się ze sporą nutą nostalgii. – Nieprawdą jest, jakobym się tą postacią znużył – mówi.

Sapkowski przypatruje się uważnie kolejnym popkulturowym wcieleniom „Wiedźmina”. Wydaną w 2008 r. grę komputerową ocenia wysoko. Odniosła ona spory sukces i zebrała wysokie oceny krytyki również dlatego, że twórcy z łódzkiego studia CD Projekt Red starali się wiernie oddać realia opisane w książkach, włącznie z moralnymi dylematami i dwuznacznością wielu sytuacji. Na całym świecie sprzedano 1,5 mln egzemplarzy gry. Kontynuacja pod tytułem „Wiedźmin 2: Zabójcy Królów”, która znajdzie się w sklepach 17 maja, ma przekroczyć pułap 2 mln egzemplarzy. Co jest prawdopodobne tym bardziej, że media branżowe już uznały ją za jedną z najważniejszych premier nadchodzącego 2011 r.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną