Przewodnik po Ignacym Karpowiczu

Będziesz śmiał się każdego dnia
Z Ignacym Karpowiczem, laureatem Paszportu POLITYKI w dziedzinie literatury, rozmawialiśmy niedawno, przy okazji premiery powieści „Balladyny i romanse”. Teraz prezentujemy krótki przewodnik po jego całkiem obfitej już twórczości.
Ignacy Karpowicz zadebiutował powieścią „Niehalo” w 2006 r. Wtedy po raz pierwszy był nominowany do Paszportu.
Leszek Zych/Polityka

Ignacy Karpowicz zadebiutował powieścią „Niehalo” w 2006 r. Wtedy po raz pierwszy był nominowany do Paszportu.

Wywrotowy duch komizmu przenika nawet te jego książki, po których się tego nie spodziewaliśmy.
Leszek Zych/Polityka

Wywrotowy duch komizmu przenika nawet te jego książki, po których się tego nie spodziewaliśmy.

Karpowicz napisał pięć książek, a każdą inną. Był wśród nich rodzinny dramat psychologiczny, esej o Etiopii, satyra na polskość i postmodernistyczna powieść o wyobrażeniach religijnych. Te wszystkie książki łączy jednak jedna cecha – poczucie humoru.

„Wierzę w humor, autoironię i śmiech” – mówił pisarz w wywiadzie dla POLITYKI. Karpowicz pisze powieści komiczne, a tym samym powraca do korzeni gatunku powieściowego. Dzisiaj często o nich zapominamy. Określenie „śmieszna książka” sugeruje, że mamy do czynienia z lekką, niepoważną literaturą. Tymczasem klasyczna powieść narodziła się wśród wybuchów śmiechu, była wyrazem buntu i wolności. Ze swojej natury negowała porządek i przeciwstawiała się Bogu. Patronem takiej powieści jest Rabelais, autor „Gargantui i Pantagruela”. Jej żywiołem jest nadmiar, nie oszczędza nikogo i niczego, a jej wrogiem jest happy end i uspokojenie czytelnika.

Komedia może być obraźliwa i obrazoburcza, byle była ożywcza. Takie są właśnie książki Karpowicza. W „Balladynach i romansach”, powieści nagrodzonej Paszportem POLITYKI, Jezus wyznaje: „Kocham ludzi. Może dlatego, że mam poczucie humoru. Bez poczucia humoru nie ma miłości. Proponowałem zastąpić któreś z przykazań takim: Będziesz śmiał się każdego dnia, a w dzień święty więcej. Śmiech jest bramą dobra, plastrem na serce i okiem zbawienia. Nie przeszło”.

Wywrotowy duch komizmu przenika nawet te jego książki, po których się tego nie spodziewaliśmy. Znajdziemy go w „Gestach”, opowieści o trudnej relacji syna i matki, czy w „Nowym kwiecie cesarza” – książce o Etiopii. Komiczny jest w niej nie tyle świat egzotyczny, co sam narrator, „białas” o niepraktycznym kolorze skóry, który się szybko brudzi. Gdzieś pod tym wszystkim u Karpowicza kryje się wizja świata, która nie jest jednak zbyt wesoła. „Na patelni wszechświata kręci się groszek ziemi, na tej kruszynie pływają płachetki gruntu, a na nich – cóż za urzekający i zabawny obrazek – kręcą się za własnymi sprawami ludzie”. Za sprawą Karpowicza patrzymy na nasz gatunek z dystansu kosmicznego. Polskie wielkie dramaty wydają się wtedy zupełnie nieduże.

Satyra na polskość

Karpowicz zadebiutował powieścią „Niehalo” w 2006 r. Wtedy po raz pierwszy był nominowany do Paszportu. Ta groteskowa historia o studencie polonistyki z Białegostoku jest satyrą na polskość. Maciek w ciągu jednego, dziwnego dnia rozmawia z pomnikiem marszałka Piłsudskiego i księdza Popiełuszki, trafia na bitwę uliczną lewicy z prawicą, wszechpolaków ze zwolennikami Unii. „Mam alergię na etos bogoojczyźniany. Przechodząc na studiach romantyzm i pozytywizm, przechodziłem też ciężką chorobę. Cały w katarze, wysypce, w czarnym rozciągniętym swetrze. Żarłem po pół paczki zyrtecu dziennie, żeby jakoś spacyfikować się, przetrwać. Moja wojna z ojczyzną jest sprawą prywatną. Zadrą z dzieciństwa. Nigdy nam się razem nie układało” – mówił Karpowicz w jednym z wywiadów.

Sporo podróżował, ale miał wrażenie, że obcy kraj nie uwalnia go wcale od tego wszystkiego, co dręczyło go we własnym. W książce o Etiopii notował: „żałośnie małe i boleśnie śmieszne są lokalne patriotyzmy: polski, niemiecki, rosyjski itp.”. Nazywa te uczucia więzią plemienną. Jedynym szlachetnym patriotyzmem jest dla niego patriotyzm gatunku homo sapiens.

Polskę opisuje też w „Balladynach i romansach”. Bogowie, którzy zamierzają powrócić na ziemię, wybierają kraj z promocji, o którym nic nie wiedzą. Dostają taki oto opis: „Stosunkowo stabilna demokracja, dominująca religia: katolicyzm magiczny oraz Stocznia Gdańska, główne osiągnięcia: Fryderyk Chopin i bigos [...]. Tolerancja w zaniku od XVII wieku, są muzykalni, mieszczą się w pięciolinii, literatura skupiona na narodowych kompleksach, trudno przetłumaczalna, z kawalerią na czołgi kanałami [...], wydobywają sporo węgla, sieją rzepak, chętnie jedzą grzyby w ślinie oraz zepsute ogórki [...]. Stosunek seksualny trwa zwykle poniżej kwadransa, wliczając w to grę wstępną. Orgazm właściwie nie występuje. Przemoc w rodzinie ma się dobrze. Płodność nieszczególnie”.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną