Czy Record Store Day ocali małe sklepy płytowe?

Święto płyty
Jeden dzień, setki wydarzeń i tysiące ludzi na całym świecie. W tym roku po raz pierwszy w Polsce. Record Store Day ma ocalić małe sklepy płytowe.
Record Store Day - cztery lata od startu skupia już poważną międzynarodową koalicję sklepów z płytami
materiały prasowe

Record Store Day - cztery lata od startu skupia już poważną międzynarodową koalicję sklepów z płytami

Co to jest ten „mały, niezależny sklep płytowy”? Komuś, kto – jak dziś w Polsce – obserwuje tylko starcie wielkich sieci handlowych, trudno to wyjaśnić. Najlepiej odesłać do książki „Wierność w stereo” Nicka Hornby’ego lub powstałego na jej kanwie filmu „Przeboje i podboje”.

Tam można znaleźć opowieść o tym, jak to klient przychodzi do sklepu i mówi: „Szukam płyty dla córki. »I Just Called To Say I Love You«. Macie to?”. Sprzedawca wie, że nie ma, ale z błyskiem w oku blefuje: „Jasne”. Klient: „Poproszę”. Na to słyszy: „Przykro mi, ale nie sprzedam panu tej płyty”. „Dlaczego?”. „Bo to sentymentalne, ckliwe gówno!” – odpowiada sprzedawca, który prywatnie jest miłośnikiem Steviego Wondera, ale uważa, że artysta ten mocno obniżył loty w latach 80., gdy nagrywał „I Just Called...”.

Hornby trafił w punkt. Od sklepu internetowego albo dużej sieci handlowej – gdzie nikt ani myśli krytykować gust klienta – taki mały sklep różni się tym, że ma misję. Nie jest dla wszystkich, więc nie jest nijaki. Chce nie tylko zarabiać pieniądze, ale też popularyzować muzykę, która podoba się jego właścicielom. Bywa miejscem dyskusji, nawet edukacji muzycznej. Odgrywa czasem – podobnie jak biblioteka – rolę małego ośrodka kultury.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną