Thor – amerykański mit w popkulturze

Bóg uczłowieczony
Na ekranach kin zagości Thor – nordycki bóg, który wszedł do amerykańskiej popkultury dzięki komiksom Marvela. To doskonała okazja, aby bliżej poznać jego dzieje.
Plakat z filmu
materiały prasowe

Plakat z filmu

Grający rolę Odyna Anthony Hopkins
United International Pictures/materiały prasowe

Grający rolę Odyna Anthony Hopkins

Natalie Portman jako Jane Foster
materiały prasowe

Natalie Portman jako Jane Foster

Reżyserią zajął się Kenneth Branagh. Jego obecność na planie była powodem, dla którego role w filmie przyjęli Chris Hemsworth i Natalie Portman
materiały prasowe

Reżyserią zajął się Kenneth Branagh. Jego obecność na planie była powodem, dla którego role w filmie przyjęli Chris Hemsworth i Natalie Portman

Filmowa adaptacja „Thora” to kolejny krok Marvela w popularyzowaniu wśród szerszej widowni herosów z historii obrazkowych
materiały prasowe

Filmowa adaptacja „Thora” to kolejny krok Marvela w popularyzowaniu wśród szerszej widowni herosów z historii obrazkowych

Najnowsza superprodukcja z Paramount Pictures kosztowała ponad 150 milionów dolarów. Jej reżyserią zajął się utalentowany Kenneth Branagh, znany głównie jako sprawdzony adaptator sztuk szekspirowskich na duży ekran. Jego obecność na planie była głównym powodem, dla którego rolami w filmie zainteresowali się światowej sławy laureaci Oskara: Anthony Hopkins oraz Natalie Portman.

Filmowa adaptacja „Thora” to kolejny krok Marvela w popularyzowaniu wśród szerszej widowni herosów z historii obrazkowych. Wszakże nie ma się czemu dziwić – właśnie mija rok od wykupienia udziałów wydawnictwa przez The Walt Disney Company, dzięki czemu włodarze wieloletniej firmy komiksowej mogą się cieszyć stałym napływem gotówki na nowe projekty filmowe oraz animacyjne. Powstaje jednak pytanie – dlaczego tym razem padło akurat na niego? Thor nie cieszy się poza USA popularnością równą Supermanowi czy Spider-Manowi. W dodatku, niektórzy mogą szybko się zmęczyć jego pompatycznością i sposobem mówienia, nawiązujących do dialogów szekspirowskich. W czym zatem tkwi sekret popularności bohatera, którego przygody są opowiadane na kartach komiksu nieprzerwanie od prawie 50 lat?

Podwaliny uniwersum


By odpowiedzieć na zagadkę dotyczącą popularności boga piorunów, należałoby wrócić do jego (popkulturowych) korzeni. Lata 60. to okres świetności konformizmu i kiczu w amerykańskiej kulturze popularnej. Wtedy też Marvel postanowił pójść pod prąd i reaktywować modę na superbohaterów, mocno nadszarpniętą na przełomie lat 40. i 50. przez nagonkę naukową dr. Frederica Werthama. Wielbiony w tamtych czasach psychiatra starał się usilnie przekonać, że komiksy mogą szkodzić równie bardzo, co narkotyki i alkohol, wywołując skłonności homoseksualne oraz chęć przemocy. Postulaty głoszone przez uczonego były na tyle przekonujące, że w takich miastach jak Nowy Jork czy Bringhampton doszło do akcji zbiorowego niszczenia komiksów przez zaniepokojonych rodziców.

Marvel powierzył misję odświeżenia opowieści o superherosach Stanowi Lee, dziś uznawanemu za ojca założyciela uniwersum trykotowych bohaterów. Przepis na sukces Stana Lee był genialny w swojej prostocie – trzeba stworzyć zupełnie nowe, zróżnicowane postacie o nadnaturalnych zdolnościach i sile przy jednoczesnym usadowieniu ich we współczesnym świecie; postacie, które przeżywają te same troski i kłopoty co zwykli ludzie. I tak mamy Petera Parkera, znanego lepiej jako Człowiek-Pająk, który pomimo posiadania pajęczych zmysłów musi radzić sobie z nieprzyjemnym szefem, małymi zarobkami i poczuciem winy spowodowanym tragiczną śmiercią wujka. Jest także Bruce Banner, naukowiec będący ofiarą nieszczęśliwego wypadku z udziałem radioaktywnych promieni gamma. Od tej pory za każdym razem, gdy dopadał go gniew, Banner przemieniał się – niczym Doktor Jekyll – w ogromnego, zielonego stwora o imieniu Hulk. Z powodu zniszczeń powodowanych w trakcie przemiany w Hulka Banner został kompletnie wykluczony z życia społecznego, stał się osaczoną zwierzyną ściganą przez wojsko i tajne służby. A przy okazji – świetną metaforą współczesnego człowieka, który cierpi na neurozy, nie potrafiąc powstrzymać ciemniejszej strony swej osobowości.

Wejście boga


W tworzeniu nowych bohaterów Stan Lee nie miał sobie równych. W pewnym momencie zaczynało mu jednak brakować świeżego materiału. Gdy wydawało się, że wszystkie możliwie interesujące kombinacje cech i sił zostały wykorzystane, Stan Lee postanowił stworzyć postać nieco górującą nad innymi herosami. A skoro chciał stworzyć postać, która będzie w stanie łatwo i szybko pokonać Kapitana Amerykę czy Hulka w uczciwej walce, to było oczywiste, że należy wprowadzić do tego kolorowego świata… boga. Nie pierwszy raz zresztą komiks romansował wtedy z pradawną mitologią. Lee zauważył jednak, że o ile było wiele nawiązań w komiksach do wierzeń starożytnych greków lub rzymian, to odniesień do mitologii germańskich czy nordyckich pojawiało się niewiele. Jako że twórca „Fantastycznej Czwórki” czy „Avengersów” był zafascynowany tym obszarem mitów, poczynił szybki „research”. W jego trakcie przybliżył sobie postać Thora, która zrobiła na nim niesamowite wrażenie. I to nie dlatego, że była doskonałym spełnieniem jego oczekiwań, ale z powodu statusu herosa zaskarbionego wśród innych bogów zamieszkujących mityczną krainę Asgard. Otóż Thor, jako władca piorunów sprawujący kontrolę nad pogodą i siłami natury, był uznawany w wielu opowieściach z islandzkich podań za obrońcę ludzi i ich wiernego protektora.

Było zatem postanowione – na Ziemię spada potężny młot, na którym zapisane są prorocze słowa: „Ktokolwiek utrzyma ten młot, jeśli będzie tego wart, winien posiąść Moc… THORA”. Broń zostaje odkryta przez wątłego i mizernego lekarza Donalda Blake’a, który w mgnieniu oka zyskuje posturę atlety i niesamowite zdolności. Od tej chwili wraz z innymi superbohaterami będzie dokładał wszelkich starań, ażeby siły zła i rozpadu nie dokonały zniszczenia Ziemi. Oprócz tego władca piorunów stanie się symbolem nadziei niweczącym ciemność swoją dobrocią i szlachetnością, wojownikiem walczącym do samego końca o słuszną sprawę, nawet za najwyższą cenę.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną