Cannes 2011: relacja pierwsza

Atrakcje i wielkie nadzieje
Tegoroczny maraton filmowy w Cannes otwiera „Midnight in Paris”, najnowsza komedia romantyczna Woody'ego Allena. Zaplanowano też retrospektywę najlepszych osiągnięć Bollywoodu, więc będzie barwnie, bogato i ciekawie.
Polityka

Rachel McAdams i Owen Wilson w nowym filmie Woodyego Allena 'Midnight in Paris'
materiały prasowe

Rachel McAdams i Owen Wilson w nowym filmie Woodyego Allena "Midnight in Paris"

Woody Allen dopiero od niedawna regularnie odwiedza francuską riwierę. Wcześniej premiery jego filmów odbywały się na festiwalu w Wenecji - ulubionym mieście słynnego reżysera, które najbardziej przypomina mu Nowy Jork. W przypadku „Midnight in Paris”, jego najnowszej komedii romantycznej, otwierającej tegoroczny maraton filmowy w Cannes, trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do promocji. Akcja toczy się nad Sekwaną. Francuzi solidarnie z Hiszpanami i Amerykanami złożyli się na budżet. Jedną z ról gra Carla Bruni. Na widowni zasiądzie prezydent Nicolas Sarkozy. Cóż za wymarzony początek 12-dniowych igrzysk, celebrowanych przez śmietankę filmową i tysiące komentatorów z całego świata!

Sądząc po zapowiedziach organizatorów, którzy odtrąbili chyba przedwcześnie koniec ekonomicznego kryzysu w show biznesie, należy się spodziewać powrotu do rozdętych budżetów, wystawnych imprez (oczywiście artystycznych) i do zdecydowanie mniej wyrafinowanego repertuaru, będącego piętą achillesową ostatnich edycji. Powtórki z przyznania Złotej Palmy komuś tak radykalnie myślącemu, jak Taj Apichatpong Weerasethakul raczej na pewno nie będzie, bo niechybnie oznaczałoby to marginalizację festiwalu w oczach masowej widowni, coraz bardziej sceptycznie nastawionej do takich jurorskich werdyktów. A tego przecież nikt nie chce.

Robert De Niro, stojący na czele jurorskiego gremium, nie będzie miał łatwego zadania. 20 konkursowych tytułów dobrano bardzo sprytnie. Są aż cztery pozycje nakręcone ręką kobiet-reżyserów. Nie ma filmów z Ameryki Łacińskiej, Korei - liderów awangardy. Europa Wschodnia z wyjątkiem Rumunii też jest nieobecna. Selekcjonerom nie można zarzucić uprawiania zachowawczej polityki, zamykania dopływu świeżej krwi, o co zawsze miano do nich pretensję. Są bowiem dwa debiuty: thriller erotyczny „Sleeping beauty” Australijki Julii Leigh (wychowanki Jane Campion) o studentce wkraczającej w świat wyrafinowanej prostytucji. Oraz psychologiczny „Michael” 39-letniego Austriaka Markusa Schleiznera (stałego współpracownika Michaela Haneke) o porwaniu i molestowaniu seksualnym 10-letniego dziecka przez mężczyznę w średnim wieku, sprawie która ma związek z głośnym uprowadzeniem i przetrzymywaniem w piwnicy Nataschy Kampusch.

Z drugiej strony solidna dawka twórczości pierwszoligowych mistrzów, stałych, można rzec, wyjadaczy Cannes, jak jego dwukrotni zwycięzcy, bracia Dardenne, którzy pokażą „Chłopca z rowerem” - dramat o 11-letnim Cyrilu poszukującym zaginionego ojca. Włoch Nanni Moretti, który w tragikomedii „Habemus papam” z Jerzym Stuhrem w jednej z głównych ról zaprezentuje historię wyboru papieża ze strachu odmawiającego pełnienia posługi (gra go Michele Piccoli). Czy Duńczyk Lars Von Trier, w pierwszym w swojej karierze poetyckim filmie science-fiction z gwiazdorską obsadą „Melancholia” o przyjaźni dwóch sióstr w obliczu końca świata (w obsadzie m.in. Kirsten Dunst, Charlotte Gainsbourg, Kiefer Sutherland, Charlotte Rampling i John Hurt).

Oprócz premiery najnowszego filmu Pedro Almodovara „La piel que habito” o chirurgu plastycznym (Antonio Banderas), który szykuje zemstę na gwałcicielu swojej córki, największy szum i ogromne oczekiwania wiążą się z premierą „The Tree of Life” legendarnego Terrence'a  Malicka („Niebiańskie dni”, „Cienka czerwona linia”). Plotka głosi, że film był gotowy już rok temu. Amerykański reżyser pewien, że otrzyma zaproszenie do konkursu, zarezerwował sobie wtedy nawet miejsce w hotelu. Niestety, został pominięty. Filmu jednak nikomu przez ten czas nie pokazał, wstrzymał jego dystrybucję, licząc, że za rok sytuacja może się odmieni. W Cannes ponoć ma go jednak nie być. W „The Tree of Life” występują same wielkie sławy. Przede wszystkim Brad Pitt i Sean Penn, którzy grają ojca i syna. Niewielka różnica wieku między aktorami nie ma znaczenia, bo film jest opowiadany w sposób niekonwencjonalny, jak dochodzą słuchy – zagmatwany i magiczny. Malick w oprawie rodzinnej story opowiada historię narodzin ludzkości, sięgającej epoki dinozaurów.

Sensacji i niespodzianek będzie więcej. Największym zaskoczeniem jest to, że wielu dotychczasowych ulubieńców festiwalu zostało upchniętych do sekcji pobocznych. Salon odrzuconych, czyli „Un certain regard” wygląda w tym roku imponująco! Na otwarcie zafundowano „Restless” Gusa Van Santa, a potem napięcie tylko rośnie. Jest Rosjanin Zwiagincew, Koreańczycy Kim Ki Duk i Hong Sansoo, Francuz Dumont, Singapurczyk Eric Khoo. W sekcji „Director’s Fortnight” też same rewelacje. Nowe filmy pokażą m.in. Andre Techine i jedyna w tym zacnym gronie Polka Urszula Antoniak ze zrealizowanym w koprodukcji holendersko-duńskiej dramatem miłosnym „Code Blue”.

Uroczystość otwarcia 64. edycji festiwalu uświetni swoją obecnością twórca „Ostatniego tanga w Paryżu”, Włoch Bernardo Bertolucci. Odbierze honorową Złotą Palmę, przyznawaną okazjonalnie najwybitniejszym filmowcom, którzy nigdy jeszcze nie wygrali tej imprezy. W przeszłości podobnego zaszczytu dostąpił m.in. Clint Eastwood, a od kolejnego sezonu zwyczaj dowartościowywania wielkich zasłużonych reżyserów ma już wejść na stałe do canneńskiego rytuału.

Pokazów, spotkań, wydarzeń godnych wymienienia będzie jak zwykle mnóstwo. Hucznie zapowiadane są obchody 40. rocznicy nakręcenia „Mechanicznej pomarańczy” Stanleya Kubricka. Z tej okazji przygotowano odnowioną cyfrowo kopię filmu, a gościem festiwalu będzie odtwórca głównej roli, Malcolm McDowell. Specjalną nagrodę za całokształt twórczości dostanie francuski gwiazdor Jean Paul Belmondo. W związku z arabską wiosną ludów 18 maja odbędą się dni kina egipskiego i tunezyjskiego. Zaplanowano też retrospektywę najlepszych osiągnięć Bollywoodu. Będzie więc barwnie, bogato, gorąco i bardzo, bardzo ciekawie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj