Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Zaczaruje słowiańszczyzną

●●●●●○

Wiedźmin 2: Zabójcy królów, wydawca: CD Projekt Red, platforma: PC

Rozpoczyna się z hukiem: balisty miotają pociski, rycerze przypuszczają atak z wieży oblężniczej, a bohater przemyka w gąszczu strzał, próbując oczyścić przejście dla króla. Chwilę później wątki zaczynają się mnożyć w ekspresowym tempie. Pojawiają się znani z książek bohaterowie, w powietrzu czuć spisek. A potem atmosfera gęstnieje z każdą minutą.

Pierwszy „Wiedźmin”, stworzony przez warszawskie studio CD Projekt Red, był sporym wydarzeniem w świecie gier wideo. Ale dopiero jego kontynuacja ma szansę dotrzeć do naprawdę szerokiej globalnej publiczności, znudzonej klasyczną posttolkienowską fantasy. „Wiedźmin 2” błyszczy na tle konkurencji nie tylko dzięki niezwykłym widokom, lecz także wiernemu oddaniu oryginalnego – mocno osadzonego w słowiańskiej tradycji – świata prozy Andrzeja Sapkowskiego. Specyficzna, pełna błyskotliwych dialogów polska fantasy, z mnóstwem kulturowych odniesień, będzie dla przyzwyczajonych do anglosaskich czy japońskich standardów graczy tym, czym dla nas egzotyczne dania wietnamskiej kuchni.

Atrakcyjny wielokulturowy miszmasz to jedna z mocniejszych stron gry. Kolejnymi wyróżnikami na tle konkurencji są znakomita grafika i „dorosły” scenariusz. Wybory moralne, których musimy tu dokonać, nie są łatwe.

Na tym tle słabo wypada sam system walki – a gros czasu spędzamy na starciach z ludźmi i potworami, które w dużej mierze sprowadzają się do szybkiego klikania myszką. Twórcy nie poradzili sobie też z udźwignięciem opowieści do samego końca. Umiejętnie zbudowany nastrój ulatuje wprost proporcjonalnie do rozwoju fabuły. Pięknie oddany świat aż się prosi o lepszą historię. Może w kolejnej części?

Polityka 22.2011 (2809) z dnia 24.05.2011; Afisz. Premiery; s. 83
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Alergia na wiosnę. Cierpi aż 12 mln Polaków. Leczą się u naturopatów, problem jest gigantyczny

Już 12 mln Polaków zmaga się z wiosennymi alergiami. Gdy konwencjonalna medycyna oferuje lata leczenia, gabinety naturopatów obiecują odczulenie bez igieł i bólu. Dlaczego łatwiej uwierzyć w magię niż w naukę?

Paweł Walewski
31.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną