„The Killing” - nowy serial Agnieszki Holland

Nordic Killing
Świat jest bardziej skomplikowany, niż się wydaje – tłumaczy przesłanie „The Killing” Agnieszka Holland, która wyreżyserowała kilka odcinków. Od września serial znany już w wielu krajach będziemy mogli oglądać w Polsce.
Michelle Forbes i Brent Sexton grają rodziców zamordowanej Rosie Larsen
Fox Life/materiały prasowe

Michelle Forbes i Brent Sexton grają rodziców zamordowanej Rosie Larsen

W amerykańskiej wersji duńskiego serialu prowadzących śledztwo policjantów grają Joel Kinnaman (jako Stephen Holder) i Mireille Enos (jako główna bohaterka Sarah Linden)
Fox Life/materiały prasowe

W amerykańskiej wersji duńskiego serialu prowadzących śledztwo policjantów grają Joel Kinnaman (jako Stephen Holder) i Mireille Enos (jako główna bohaterka Sarah Linden)

Produkcja z udziałem Mireille Enos jest zaprzeczeniem większości amerykańskich seriali sensacyjnych. Z każdego kadru bije europejskość
Fox Life/materiały prasowe

Produkcja z udziałem Mireille Enos jest zaprzeczeniem większości amerykańskich seriali sensacyjnych. Z każdego kadru bije europejskość

W serialu nie ma szybkiej akcji, strzelanin, bójek, pogoni i spektakularnych wybuchów. Umięśnionych policjantów modeli i napompowanych botoksem policjantek w mini i szpilkach też nie ma. Podobnie jak przestępców dewiantów czy seryjnych morderców grających ze stróżami prawa w skomplikowane gry. Nie ma też zabawnych drugoplanowych bohaterów, rzucających dowcipami znad worka ze zwłokami. Ani spektakularnych romansów. I scen erotycznych. Czym więc „Forbrydelsen” („Dochodzenie”), znany poza Danią pod tytułem „The Killing”, ujął telewidzów w całej Skandynawii, Belgii, Niemczech, Francji, Australii i Wielkiej Brytanii?

Chyba właśnie tym, że jest zaprzeczeniem większości amerykańskich seriali sensacyjnych. Z każdego kadru bije europejskość, a konkretnie najmodniejsza w ostatnich sezonach, nie tylko w dziedzinie kryminału, skandynawskość. Od czasu wielkiego sukcesu trylogii „Millennium” Stiega Larssona (27 mln egzemplarzy sprzedanych na całym świecie) prawdziwy kryminał może się rozgrywać już tylko na północy. Deszcz, odbijające się w kałużach słabe światło ulicznych latarni, szarostalowa poświata, pustkowia, dzikie parki w centrum miasta. Kopenhaga, która jest miejscem akcji „The Killing”, w niczym nie przypomina miasta z folderów reklamowych sponsorowanych przez duńskie Biuro Promocji Turystyki. Żadnych migawek z pięknego starego miasta, żadnych lunchów w knajpkach nad malowniczymi kanałami i rowerzystów śmigających po zadbanych ulicach. Jest chłód, tak dobrze rymujący się ze słynną skandynawską powściągliwością.

Główna bohaterka, policjantka Sarah Lund – grana przez duńską gwiazdę Sofie Gråbøl – jest mizantropką na granicy autyzmu. Po czterdziestce, nie nosi makijażu i obcasów, chodzi zamaszystym krokiem jak mężczyzna, prawie się nie odzywa, z taką samą uwagą i bez drgnienia mięśnia twarzy przygląda się ludziom i przedmiotom. Ma doskonałą pamięć, zmysł obserwacji i dedukcji, co czyni z niej świetnego glinę. Ostatniego dnia przed wyprowadzką z Kopenhagi znajduje ciało nastoletniej Nanny Birk Larsen i rozpoczyna wraz ze swoim zmiennikiem śledztwo, które z odcinka na odcinek coraz bardziej będzie ją pochłaniać, niszcząc życie osobiste i karierę.

Akcja serialu rozgrywa się w trzech środowiskach: policyjnym (m.in. świetnie prowadzony wątek docierania się z początku zupełnie różniących się od siebie partnerów), rodziny ofiary (studium żałoby i rozpadu rodziny Larsenów) oraz w świecie polityki – ciało Nanny znaleziono w bagażniku samochodu należącego do sztabu wyborczego kandydującego na stanowisko burmistrza Kopenhagi Troelsa Hartmanna. Kogo więc nie zainteresuje akcja kryminalna, tego może wciągnąć wątek psychologiczny albo polityka – dla każdego coś ciekawego. Dla kobiet zaś, które z zasady częściej oglądają telewizję, są trzy silne bohaterki, które ustawiają akcję w każdym z trzech rogów historii: policjantka, matka ofiary oraz doradczyni i zarazem kochanka polityka.

Prosimy nie regulować odbiorników

Z początku zdezorientowani widzowie regulowali odbiorniki z powodu zbyt ciemnego ekranu, a potem wybuchła euforia. Pierwsze dwie serie po 20 godzinnych odcinków każda przyciągały przed telewizory jedną trzecią mieszkańców Danii. Obywatele robili zakłady o to, kto zabił, ale wytypowanie zabójcy nie było łatwe, bo twórcy do ostatniego odcinka mylili tropy, tak że, jak pisały media, „człowiek po każdym odcinku spędzał długie godziny w łóżku drżąc, czy to aby nie on jest mordercą”.

Później ta sama gorączka opanowała kolejne kraje, by wiosną tego roku dotrzeć do Wielkiej Brytanii. Każdy z emitowanych przez BBC4 odcinków oglądało pół miliona widzów, którym nie przeszkadzało, że muszą czytać napisy. Wręcz przeciwnie, byli z tego dumni. Zachwycali się egzotycznie brzmiącym językiem, nazwiskami zakończonymi na „-sen”, swetrami i skandynawską zwyczajnością tak inną od zmakdonaldyzowanego świata amerykańskich produkcji. Moda na slowness spotkała się z modą na antyamerykańskość.

Prowadzony przez dziennikarzy brytyjskiego „Guardiana” blog z wpisami po każdym odcinku miał po kilkaset komentarzy. Na Facebooku ludzie umawiali się na wspólną podróż do Kopenhagi śladami bohaterów. Internauci zachwycali się duńskim dizajnem oraz wymieniali poradami, gdzie kupić i jak dbać o wełniane swetry ze skandynawskim wzorem noszone przez policjantkę.

Ona sama zaś stała się bohaterką gorących dyskusji: czy jest wzorcem feminizmu, czy męską kobietą i czy kobieta, która w imię ambicji odkrycia prawdy i wymierzenia sprawiedliwości poświęca życie osobiste, może być wzorem do naśladowania.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną