Rozmowa z Asgharem Farhadim

Mgła kiedyś ustąpi
Wywiad z irańskim reżyserem Asgharem Farhadim, autorem wchodzącego na polskie ekrany dramatu psychologicznego „Rozstanie”
Asghar Farhadi to reżyser i scenarzysta, wschodząca gwiazda irańskiej i światowej kinematografii
Reuters/Forum

Asghar Farhadi to reżyser i scenarzysta, wschodząca gwiazda irańskiej i światowej kinematografii

Odtwarzająca główną rolę w „Rozstaniu” Leila Hatami
materiały prasowe

Odtwarzająca główną rolę w „Rozstaniu” Leila Hatami

Janusz Wróblewski: – Najwybitniejsi irańscy reżyserzy jak Abbas Kiarostami, rodzina Makhbalbafów i pan mogą bez większych przeszkód kręcić swoje filmy w Iranie. Z drugiej strony słyszymy o aresztowaniach, m.in. Jafara Panahiego, którego władze skazały na sześć lat więzienia i zabroniły mu wykonywania zawodu reżysera. Jaka jest naprawdę sytuacja irańskich filmowców?
Asghar Farhadi: – Sytuacja jest skomplikowana i zmienia się dosłownie z dnia na dzień. Można też spytać, dlaczego w Iranie powstają tak dobre filmy, skoro mamy cenzurę? Dwie sprawy wydają się ważne. Po pierwsze, nie wszyscy reżyserzy się poddają. Niektórzy podnoszą rękę, walczą z ograniczeniami. Gorzej z finansowaniem. Władze kinematografii zmieniają się co kilka lat. Każda ekipa prowadzi odrębną, wygodną dla siebie politykę. Wiele zależy od woli i nastawienia urzędników.

Panu na przykład cofnięto pozwolenie na realizację „Rozstania” po udzieleniu poparcia Panahiemu, który w wyborach prezydenckich w 2009 r. popierał przywódcę opozycji.
Z mojej strony to był gest solidarności wobec trudnej sytuacji kolegi. Ostra reakcja władz mnie zaskoczyła. Zrobiło się o tym głośno. Rozpoczęcie produkcji wymusiły w końcu protesty zaprzyjaźnionych artystów, na co jeszcze niedawno nie można było liczyć.

Panahi, laureat wielu międzynarodowych nagród, został zwolniony za kaucją. Wierzy pan, że będzie mógł uprawiać swoją profesję?
Tak. Ten niesprawiedliwy wyrok prędzej czy później zostanie unieważniony. Nie jesteśmy tylko w stanie przewidzieć kiedy.

Skąd ten optymizm?
Wcześniej tego typu incydenty służyły zastraszaniu. Ostrzegały twórców. Nie krytykuj władz, bądź pokorny, a włos ci z głowy nie spadnie. Teraz to się zmieniło. Pojawiła się odwaga. Kraje Bliskiego Wschodu łączy sporo wspólnych spraw, na przykład dziedzictwo kulturowe, religia. Każda zmiana jest pilnie obserwowana przez sąsiadów. Arabskie rewolucje zrobiły ogromne wrażenie.

Jednym z tematów pańskiego „Rozstania” jest kłamstwo i strach. Bohaterowie nie mówią prawdy, żeby nie pogarszać sytuacji swoich rodzin, nie stracić pracy, ocalić związki z bliskimi.
Na ogół nienawidzimy ludzi, którzy kłamią. Wydaje nam się to niemoralne. W moim filmie wygląda to trochę inaczej. Wczuwając się w role oskarżających się rodzin, zaczynamy rozumieć, dlaczego kłamią. W dzisiejszym niesłychanie zróżnicowanym klasowo społeczeństwie trudno jest zastosować jedną miarę dla wszystkich. Relacje mocno się skomplikowały. Trzeba rozumieć kontekst.

Jedna z bohaterek zatrudniona jako pomoc domowa dzwoni do imama, aby spytać, czy wolno jej dotknąć obcego mężczyznę, czy może umyć staruszka chorego na alzheimera.
To tylko jeden z przykładów dzielących nas różnic. Nie chciałem ich ośmieszać. Kobieta, która zwraca się do autorytetu religijnego i prosi o radę, głęboko wierzy w sens i potrzebę takiego kontaktu. W Iranie sporo osób tak postępuje. Dla nich najważniejsze jest przestrzeganie koranicznego prawa. Dla Europejczyków liczy się co innego: współczucie okazane bezradnemu, cierpiącemu człowiekowi. Opiekunka to najtragiczniejsza postać dramatu. Jest religijna, ale nie podejmuje działania z obawy przed popełnieniem grzechu.

Innym tematem filmu wydaje się bezsilność wymiaru sprawiedliwości. Sąd uchyla się od udzielenia pomocy rozwodzącym się małżonkom.
Rozwód w świetle obowiązującego prawa nie jest traktowany restrykcyjnie. W Iranie odnotowuje się największą liczbę rozwodów ze wszystkich krajów Bliskiego Wschodu. Socjologowie są tym zaniepokojeni. Dlaczego tak wiele par się rozwodzi? Można obwiniać za to rząd, prawo, obyczajowość, naszą historię. Mnie się wydaje, że decydujące są wszystkie te czynniki naraz. Procedurę łatwo przeprowadzić. Jeśli obie strony się zgadzają, formalności trwają tylko kilka dni. Problem pojawia się, gdy żona wnosi pozew, a mąż nie chce się rozwieść. Ten właśnie przypadek opisuję w filmie.

W pana filmie ludzie się kochają, ale muszą się rozwieść, bo nie mogą dojść ze sobą do porozumienia w kwestii wychowania nastoletniej córki. Żona uważa, że lepszy los czeka ją za granicą, ojciec namawia córkę, żeby została w kraju. Dlaczego tak się dzieje?
Rodzice nie potrafią przekonać się nawzajem do swoich racji ani ze sobą na ten temat uczciwie porozmawiać. To zresztą ogólniejsza sprawa dotycząca wszystkich bohaterów. Proszę zwrócić uwagę, że główną przeszkodą w ich życiu jest brak dialogu. Mimo że chcą, nie umieją nawiązać ze sobą kontaktu ani porozumieć się w podstawowych kwestiach. Kto za to ponosi odpowiedzialność? Może to wina również języka, który nie przekazuje znaczeń; nie tłumaczy prawdziwych intencji? Bo wypowiadane słowa nie przekładają się na to, co ludzie faktycznie myślą.

A nie jest to kwestia wyznawanych wartości? Jeśli „Rozstanie” nie jest tylko filmem o rodzinie, ale również o Iranie, to czy dopuszcza pan interpretację, że córka reprezentuje przyszłość kraju, a jej ojciec ciężar powinności i obowiązków, jakie narzuca tradycja?
Każdy ma prawo interpretować film po swojemu. Nie mówię, że tego konfliktu w filmie nie ma. Wolałbym jednak nie narzucać gotowych odpowiedzi.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną