Berlinale 2012 (cz. II) - Zaskoczenia i porażki
Nie ma wybitnych filmów, są za to niespodzianki. Tak można streścić pierwsze dni festiwalu, w których zabrakło mocnych, olśniewających propozycji na miarę wielkiej, światowej imprezy, jaką jest Berlinale.
Ceasar must die - kadr z filmu braci Taviani, w którym zagrali naturszczycy, autentyczni skazani z więzienia.
materiały prasowe

Ceasar must die - kadr z filmu braci Taviani, w którym zagrali naturszczycy, autentyczni skazani z więzienia.

Najwięcej satysfakcji przyniósł dramat dokumentalny „Caesar must die” weteranów włoskiego kina Paolo i Vittorio Tavianich. Bracia (każdy z nich przekroczył już 80.tkę) nakręcili go za kratami rzymskiego więzienia o zaostrzonym rygorze Rebibbia. Główne role grają naturszczycy, odsiadujący astronomiczne wyroki groźni mafiosi, zabójcy, członkowie Camorry. Prosto z celi kryminaliści przyprowadzani są na casting do teatralnego przedstawienia na podstawie „Juliusza Cezara” Szekspira, które chce z nimi wyreżyserować znany artysta, Fabio Cavalli.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną