Rozmowa z Bogusławem Lindą

Nie lubię żadnej swej roli
Aktor i reżyser opowiada o powrocie do teatru i o tym, jakie filmy można robić w Polsce, a jakich się nie da.
Bogusław Linda. Wielką sławę przyniosły mu role w filmach Pasikowskiego. Po premierze „Psów” w Gdańsku ledwo uszedł z życiem z autobusu, który jego fanki chciały przewrócić. Wtedy narodziła się jego legenda.
Leszek Zych/Polityka

Bogusław Linda. Wielką sławę przyniosły mu role w filmach Pasikowskiego. Po premierze „Psów” w Gdańsku ledwo uszedł z życiem z autobusu, który jego fanki chciały przewrócić. Wtedy narodziła się jego legenda.

Janusz Wróblewski: – Po przeszło 20-letniej przerwie wrócił pan do teatru, reżyserując w warszawskim Ateneum sztukę rosyjskiego dramaturga Nikołaja Kolady „Marilyn Mongoł”. Jakie oczekiwania wiąże pan z tym powrotem?
Bogusław Linda: – W szkole filmowej, którą założyliśmy z Maćkiem Ślesickim, siłą rzeczy zbliżyłem się do podstaw kształcenia zawodowego aktorów – do tekstu teatralnego właśnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną