Dlaczego Batman to fenomen popkultury?

Mozaikowy bohater
O filmie Christophera Nolana „Mroczny Rycerz Powstaje”, sympatiach fanów oraz dlaczego Batman jest skomplikowanym, absurdalnym i fantastycznym totemem naszej cywilizacji - rozmawiamy z Willem Brookerem, badaczem popkultury.
Will Brooker – doktor kulturoznawstwa i recenzent filmowy. Wykłada na uniwersytecie w Kingston. Doktorat poświęcił postaci Batmana.
Theo Botha Photography/materiały prasowe

Will Brooker – doktor kulturoznawstwa i recenzent filmowy. Wykłada na uniwersytecie w Kingston. Doktorat poświęcił postaci Batmana.

Okładka najnowszej książki Willa Brookera
materiały prasowe

Okładka najnowszej książki Willa Brookera

Christian Bale, czyli Batman w najnowszym filmie Christophera Nolana „Mroczny Rycerz Powstaje”
Warner Bros/materiały prasowe

Christian Bale, czyli Batman w najnowszym filmie Christophera Nolana „Mroczny Rycerz Powstaje”

Anne Hathaway jako nowe wcielenie Kobiety-Kota
Warner Bros/materiały prasowe

Anne Hathaway jako nowe wcielenie Kobiety-Kota

Co takiego fascynującego jest w Batmanie, że analizuje go Pan w sposób naukowy? 
Z naukowego punktu widzenia fascynujące są różne formy, w których objawiał się w ciągu 73 lat swojego istnienia. Batman przeżył dzięki adaptacjom i eksperymentowaniu. Pozostał popularny, bo ciągle się zmieniał, dla każdego nowego pokolenia i kontekstu kulturowego, zachowując przy tym swe podstawowe cechy i istotne funkcje. Jest to dynamika między „rdzennymi” elementami Batmana i zmiennymi obliczami, które ujawniają się co dekadę. I to właśnie jest fascynujące.

Inni superbohaterowie tak nie mają?
James Bond zmieniał się z czasem, ale nie jest obecny w popkulturze tak długo jak Batman. Robin Hood przez wieki przyjmuje różne formy dla różnych celów kulturalnych, ale to z Batmanem co tydzień pojawia się wiele nowych historii, podczas gdy Robin Hood wznosi się i upada na falach popularności i znaczenia. Superman jest wydawany od 1938 r., ale pozostał bardziej spójną i stabilną postacią, z mniejszą liczbą aspektów osobowości.

Nie będę oczywiście twierdzić, że Batman jest w jakikolwiek sposób tylko jedyną fascynującą ikoną kulturową. Myślę jednak, że to bardzo silny rywal dla innych kultowych postaci masowej wyobraźni.

Co w historii Batmana pana zaskakuje?
Najbardziej zaskakujące jest uświadomienie sobie, że Batman został wykreowany w latach 30. ubiegłego wieku, w okresie filmów noir, przed przystąpieniem Ameryki do II Wojny Światowej. Ktoś, kto wtedy jako dziesięciolatek kupił pierwszy komiks z Batmanem, mógłby mieć teraz 83 lata. Batman był obecny przez zadziwiająco długi czas i przetrwał niesamowite zmiany w historii Stanów Zjednoczonych – całą II Wojnę Światową, maccartyzm, pop-art. Nawet film Tima Burtona z 1989 roku, zrealizowany na 50. rocznicę powstania postaci, wydaje się być teraz zamierzchłą przeszłością. Moi obecni studenci urodzili się w 1992 roku – to czas premiery „Powrotu Batmana” (reż. Tim Burton). Historia Batmana istnieje od pokoleń, a mimo to pozostaje żywotna i istotna. Do tego stopnia, że „Mroczny Rycerz” Nolana był postrzegany jako eksploracja aktualnych kwestii nawiązujących do 11 września. Batman ma 73 lata, ale nadal bezpośrednio przemawia do nas i do społeczeństwa.

Jak to możliwe, że postać Batmana posiada tak wiele wizji i interpretacji, ma tyle twarzy i może dobrze grać w różnych stylach i tonach?
Widzę Batmana jako mozaikę, amalgamat popkultury. Najsilniejsze ikony popkultury czerpią pełnymi garściami ze starożytnych bogów i folkloru. Batman przetwarza i przywołuje różne ikony, wywodzące się z religii i kultury popularnej. Jest bogiem podziemia, demonem, Draculą, pulpową postacią The Shadow.

Jest kombinacją wielu twarzy – jest wszystkim, czym był i zawiera wszystko, czym będzie. Spotykamy różnych Batmanów w różnych momentach, czasami widzimy wielu Batmanów w tym samym czasie. Posiada tyle znaczeń, co czytelników. Jest skomplikowanym, absurdalnym i fantastycznym totemem kultury.

Co powie Pan o przymiotniku „boga zemsty”, którym czasem określa się Batmana?
Sądzę, że „bóg zemsty” jest bardziej uniwersalny w swoich motywach, tymczasem motywy Batmana są bardzo osobiste. Na postaci Bruce’a Wayne’a nieustannie ciąży przeszłość, morderstwo jego rodziców. Niekończąca się „wojna ze zbrodnią” to tak naprawdę nie jest walka z przestępczością, ale próba wygrania z jego własną tragedią. Myślę, że misja Batmana jest zawężona w jego obsesji. Przypuszczalnie, „bóg zemsty” byłby znacznie szerzej zaangażowany, nie próbując przeboleć własnej straty.

Kolejny przymiotnik: „dwoisty”...
Postać, świat, tożsamość i narracja są definiowane przez kilka dwoistości – między Batmanem a Jokerem, a po zdjęciu kostiumów przeciwstawieni są sobie miliarder Bruce Wayne i komisarz Gordon. Dalej - Batman jest określany poprzez swe dwoiste relacje z innymi postaciami, a te postaci przenoszą własne znaczenie i pozycje w różnych historiach.

Niektórzy ludzie mówią, że Batman jest nudną postacią, a to, co ich naprawdę ekscytuje, to jego galeria wrogów.  
Chciałbym zobaczyć ludzi mówiących mu to w twarz (śmiech). Historia Batmana to zróżnicowana i wyrazista galeria łotrów. Moim zdaniem wszyscy antagoniści w jakiejś mierze reprezentują lub wypaczają – nawet w sensie parodystycznym - jakąś część osobowości Batmana. Każdy z łotrów ukazuje jakiś jego cień: dziwaczność (Joker), pedantyczny intelekt (Riddler), rozdartą osobowość (Two-Face), terror (Scarecrow), fetysz (Catwoman), przywileje (Penguin).

Największym punktem zwrotnym w dziejach Batmana jest prawdopodobnie komiks „Powrót Mrocznego Rycerza” Franka Millera, który w Polsce zostanie wznowiony z okazji premiery „The Dark Knight Rises”. Dlaczego ta historia odmieniła na zawsze mitologię Człowieka-Nietoperza?
„Powrót” nie zmienił mitologii Batmana, jedynie zasugerował przypuszczalną przyszłość dla tej postaci. Wprowadził adekwatny dla tamtych czasów klimat zimnowojenny do komiksu, koniec legendy herosa, problem przemijania. Millerowi udała się wspaniała rzecz - co zresztą podkreślił Alan Moore w swoim wstępie do tego komiksu – wszystko pozostaje takie samo, chociaż zrobione jakby kompletnie inaczej. Historia zachowuje wierność wobec wszystkich aspektów mitologii, ale ukazana jest w nowy sposób. To kolejny klucz nadający Batmanowi w popkulturze dynamizm i żywotność: relacja między mitem a fabularną innowacją, elementami znanymi a świeżością, krzepiącą jednostajnością a nowoczesnymi rozwiązaniami.

Wchodzi do kin najnowszy film o Batmanie „The Dark Knight Rises” Christophera Nolana. Słychać wkoło niepotwierdzone spekulacje i plotki, że w tym obrazie Batman zginie. Sądzi Pan, że to za dużo jak na takiego bohatera?
Bruce Wayne bez wątpienia mógłby zginąć, ale jestem oporny wobec jakiegokolwiek pomysłu z uśmiercaniem Batmana. Bruce Wayne jest śmiertelnikiem. Batman zaś to figura mityczna, o wiele bardziej znacząca i znamienna.

Różnica między mitem a człowiekiem jest tutaj niesamowicie ciekawa i nie jestem absolutnie przeciwny idei kontynuowania krucjaty Batmana, w którego wcieli się już inna postać. Nie wykluczam takiego zwrotu w filmie Nolana, aczkolwiek sądzę, że studio byłoby niechętne na zatwierdzenie tak dramatycznego posunięcia fabularnego. Warner Bros z oczywistych względów chce przytrzymać przy życiu Bruce’a Wayne’a, ażeby mógł kontynuować swoją misję w komiksach, grach video i kreskówkach. Starają się jednak zachować ciągłość pewnych elementów w różnych mediach – ostatnio Bruce Wayne powrócił do komiksów w nowym stroju przypominającym zbroję, wiernym kinowej wizji Nolana – stąd też sądzę, że zabicie Wayne’a w filmie byłoby ryzykowne.

Co myśli Pan o ostatnich wizjach Mrocznego Rycerza z gier i filmów? Wygląda na to, że komiksy nie są już tak ważne w bat-franczyzie.
Owszem, nie są ważne, jeżeli rozpatrujemy je z perspektywy finansowej. Komiksy są obecnie polem do badań, poszukiwania pomysłów i ulepszania ich, by potem wykorzystać je wobec szerszej publiczności. Miejscem, gdzie producenci spokojnie mogą wypróbować pewne idee zanim zostaną one przemycone do bardziej profitowych i popularnych mediów, takich jak gry komputerowe czy serie filmów. Komiksy są - po raz kolejny - w zainteresowaniu niszy.

Jestem pod wielkim wrażeniem drugiego filmu Nolana, podobały mi się także gry z serii „Arkham”. Myślę, że są bardziej inteligentne i pobudzające wyobraźnię niż większość obecnych komiksów o Batmanie. Nie mam więc większych problemów z tym, że to są jedne z popularniejszych popkulturowych interpretacji Batmana naszej dekady. Mroczny Rycerz jest w dobrych rękach, gdy u sterów stoją Nolan i producenci z studia Rocksteady. 

Wśród krytyków i fanów można usłyszeć zarzut, że filmy Nolana są zbyt wyniosłe, kręcone zbyt serio. Jaki jest Pana punkt widzenia? Czy można to usprawiedliwić katastrofalnymi poczynaniami Joela Schumachera, który zmienił serię w groteskę?
Jest coś wartościowego w każdej wersji Batmana, nawet w niepopularnych dziś filmach Schumachera. Nie sądzę, by były jakieś bardzo złożone ani przyjemne w oglądaniu. Myślę jednak, że uchwyciły coś ważnego na temat Batmana: wrodzoną, pantomimiczną teatralność  i kiczowatość, która jest tak samo ważną częścią tej postaci i jej świata, jak militarna surowość czy cienisty chłód.

Osobiście jestem szczęśliwy, że mogę przyjąć wszystkie te wizje. Moim zdaniem powinniśmy zaakceptować to, że Batman jest zarazem poważny, jak i głupi. Przetrwał w popkulturze, bowiem jest złożony i zróżnicowany. Gdyby był prostym, jednostajnym bohaterem, zostałby zapomniany dekady temu.

Jaka jest jego przyszłość Mrocznego Rycerza? Jakie będą następne filmy?
Podejrzewam, że powstanie film o Justice League, by była konkurencja dla filmów o Avengers (odniosły spory finansowy sukces). Batman jest jednym z członków Ligi Sprawiedliwości, więc pewnie powróci w tej odsłonie. Osobiście ten pomysł mi się nie podoba. Dla mnie filmy Nolana - jak na razie - ukazują Batmana jako odniesienie do dzisiejszej popkultury i stanu ducha społeczeństw. Nie widzę możliwości wzbogacenia tego obrazu poprzez ukazanie protektora Gotham od strony fantasy, science-fiction. A taki byłby niewątpliwie film o Lidze Sprawiedliwości.

Współpraca: Aleks Marcińczyk

*

Will Brooker – doktor kulturoznawstwa i recenzent filmowy. Wykłada na uniwersytecie w Kingston. Sprawuje tam funkcję dyrektora departamentu badań filmu i telewizji. Doktorat poświęcił postaci Batmana. Autor wielu książek akademickich analizujących popkulturę i fandom. O Batmanie napisał: „Batman Unmasked: Analyzing a Cultural Icon” i wydaną niedawno „Hunting the Dark Knight: Twenty-First Century Batman”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną