Kultura

Właśnie, że baśnie

Recenzja gry: "The Book of Unwritten Tales"

materiały prasowe

The Book of Unwritten Tales, Wydawca: IQ Publishing, Platforma: PC

Czy gra, która w pomyśle przypomina produkcje sprzed dwóch dekad, może być warta polecenia? Może, o ile jest zrobiona z takim wyczuciem, klasą i jajem jak „The Book of Unwritten Tales”. Starszym graczom zapewne przypomną się kultowe przygodówki ze studia LucasArts, noce zarwane nad „Day of The Tentacle”, „Secret of Monkey Island” czy absurdalne poczucie humoru „Gobliiins” i „Simon The Sorcerer”. Tymczasem twórcy z niemieckiego studia King Art Games czerpali z tej nostalgii za klasyką point’n’click całkiem świadomie – tutaj świat się ogląda, prowadzi dialogi, zbiera przedmioty, rozwiązuje zagadki. Na szczęście wykonanie – kolorowa szczegółowa grafika 3D – i scenariusz zostały przykrojone na miarę współczesności. Opowieść skrzy się dowcipem i oryginalnymi pomysłami, a pod płaszczykiem baśni kryje się mnóstwo nawiązań do popkultury, „Władcy Pierścieni”, zombie, gier online, serwisów społecznościowych i klimatów hipstersko-nerdowskich. „The Book of Unwritten Tales” odegra w świecie gier taką rolę jak „Shrek” w kinie. I podobnie jak przygody zielonego trolla nadaje się dla całej rodziny.

Polityka 43.2012 (2880) z dnia 24.10.2012; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Właśnie, że baśnie"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną