Dziedzictwo Oscara Niemeyera

Podróż do utopii i z powrotem
Wśród dzieł, które zostawił po sobie Oscar Niemeyer, najwięcej kontrowersji zawsze budzić będzie Brasilia.
Siedziba parlamentu w Brasilli.
Jane Sweeney/Corbis

Siedziba parlamentu w Brasilli.

Plac Trzech Władz najlepiej wygląda nocą i z pewnego dystansu: dwie wieże bliźniaczki, kopuła – z jednej strony wieże; spodek z drugiej. Podświetlone po zmroku wyglądają niczym scenografia filmu science fiction, względnie muzeum sztuki współczesnej w plenerze, a są zupełnie realną siedzibą kongresu i senatu. Po innej stronie placu znajduje się pałac prezydencki Planalto i siedziba sądu najwyższego: przeszklone, niskie prostopadłościany z fantazyjnymi, falistymi krzywiznami. Te krzywe to znak rozpoznawczy zmarłego w ubiegłym tygodniu mistrza i marzyciela Oscara Niemeyera (w sobotę 15 grudnia skończyłby 105 lat). Kompleks robi wrażenie harmonii doskonałej, jaką wymarzył twórca, choć władza i harmonia rzadko chodzą w parze.

Prezydent Juscelino Kubitschek, pomysłodawca zbudowania stolicy na odludziu, marzył o jeszcze innej harmonii: wybrzeża i interioru. W latach 50., a także wcześniej i jeszcze długo później, Brazylia polityczna, kulturalna i gospodarcza to przede wszystkim wybrzeże atlantyckie, porty i metropolie: Săo Paulo, Rio de Janeiro, Salvador, Recife, Florianopolis, Porto Alegre. Interior, szczególnie Amazonia i Mato Grosso, były miejscem eksploatacji surowców i zapleczem rolniczym. Życie toczyło się gdzie indziej. Pragnienie wybudowania miasta przyszłości, 1000 km od Atlantyku, miało dowartościować interior i stworzyć równowagę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną