Kultura

U pana biskupa za piecem

Pałace polskich biskupów

Prymas Polski arcybiskup Henryk Muszyński w Pałacu Arcybiskupim w Gnieźnie. Prymas Polski arcybiskup Henryk Muszyński w Pałacu Arcybiskupim w Gnieźnie. Marek Kudelski / Forum
Franciszek wzywa kler do skromnego życia, a media przypominają, że w Buenos Aires mieszkał w skromniutkim mieszkaniu, a nie w kardynalskich apartamentach. Czy głowa Kościoła czułaby się nieswojo podczas gościny w Polsce? To zależy u kogo.
Kielce, pałac biskupów, obecnie siedziba Muzeum Narodowego.Leszek Łożyński/Forum Kielce, pałac biskupów, obecnie siedziba Muzeum Narodowego.
Pałac Erazma Ciołka w Krakowie.Marek Lasyk/Reporter Pałac Erazma Ciołka w Krakowie.
Ekspozycja Muzeum Narodowego w pałacu Erazma Ciołka.Jan Graczyński/EAST NEWS Ekspozycja Muzeum Narodowego w pałacu Erazma Ciołka.
Monumentalna siedziba kurii w Katowicach.Jerzy Pawleta/Forum Monumentalna siedziba kurii w Katowicach.
Pałac biskupi w Krakowie na ul. Franciszkańskiej.Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Reporter Pałac biskupi w Krakowie na ul. Franciszkańskiej.
Elegancka siedziba kurii w Legnicy.Miłosz Poloch/Polityka Elegancka siedziba kurii w Legnicy.
Biskup Tadeusz Pieronek w swoim mieszkaniu na Wawelu.Grzegorz Kozakiewicz/Forum Biskup Tadeusz Pieronek w swoim mieszkaniu na Wawelu.
Rezydencja arcybiskupa Leszka Głodzia w Gdańsku - Oruni.Krzysztof Mystkowski/KFP/Forum Rezydencja arcybiskupa Leszka Głodzia w Gdańsku - Oruni.
Siedziba kurii w Bielsku-Białej.Artur Gierwatowski/Edytor.net Siedziba kurii w Bielsku-Białej.
Kuria drohiczyńska.Przemysław Andruk/BEW Kuria drohiczyńska.

Stosunkowo najłatwiej dostrzec zewnętrzne oznaki luksusu. Zdecydowanie najgłośniejsza pozostaje do dziś sprawa domniemanego i wręcz legendarnego luksusowego Maybacha, którym miał podróżować o. Rydzyk. Swego czasu sporo się mówiło także o skłonnościach do wystawnego życia (przyjęcia, stroje) ks. Henryka Jankowskiego. Polskie tabloidy dobrze już obfotografowały i skwapliwie podliczyły ceny limuzyn, którymi biskupi i arcybiskupi zjeżdżają na Konferencję Episkopatu Polski. Fakt, niektórzy hierarchowie jeżdżą Lexusami i Audi A8 wartości kilkuset tysięcy złotych. Ale nie brakuje i takich, którym wystarczają limuzyny za 100 tys. zł (Citroën C5, Skoda Superb, Toyota Avensis, Hyundai Sonata), co zwolenników Kościoła ubogich też może bulwersować.

Warto przy okazji przypomnieć – a potwierdzą to liczni mieszkańcy Krakowa – że kard. Franciszek Macharski, który pod Wawelem zastąpił kard. Karola Wojtyłę, po mieście przemieszczał się zazwyczaj pieszo, ubrany w skromną, prostą sutannę, a jeśli już jeździł, to wysłużonym Polonezem.

Dużo mniej da się powiedzieć o tym, co ukryte za drzwiami: o prywatnych apartamentach, osobistej służbie, meblach i dziełach sztuki. Głównie dlatego, że niewiele o nich wiadomo. Oficjalnych gości przyjmują biskupi w siedzibach kurii i nawet bardziej nieoficjalne spotkania odbywają się w pomieszczeniach reprezentacyjnych. I tylko najbardziej wtajemniczeni wiedzą, czy śpią oni w renesansowych łożach z baldachimem czy w skromnych łóżkach z IKEA, czy jadają na miśnieńskich serwisach czy na porcelanie z Chodzieży.

Zdaniem jednego z dziennikarzy, któremu udało się odwiedzić prywatne apartamenty kilku polskich biskupów, zazwyczaj żyją oni zaskakująco skromnie, a ich prywatne włości to z reguły 2–3 pokoje umeblowane bez przepychu, w tradycyjnym mieszczańskim stylu. Pewną słabość przejawiają do tzw. mebli gdańskich, co można zrozumieć; są one symbolem stabilności, trwałości, dostojeństwa. Na pewno można pozazdrościć biskupowi Pieronkowi pięknego widoku, jaki rozpościera się z balkonu jego przestronnego mieszkania na Wawelu. Ale już wnętrza, poza rzucającą się w oczy dużą ilością pamiątek, wyglądają nobliwie, ale bynajmniej nie luksusowo.

Pałace i pałacyki

Jednak większość prywatnych rezydencji biskupich, jeżeli znajdują się poza siedzibami kurii, nie jest publicznie znana. Z małymi wyjątkami. Wiadomo, że arcybiskup warmiński rezyduje w zacisznym, otoczonym drzewami neoklasycystycznym pałacyku, a biskup łowicki – w rasowym dworku polskim. Nie jest tajemnicą, że urzędujący i emerytowani hierarchowie poznańscy, podobnie jak i wrocławscy, mają swoją przystań na Ostrowie Tumskim w efektownych Pałacach Arcybiskupich, z tym że jedni nad Wartą, a drudzy – nad Odrą. Spore wrażenie robi rezydencja biskupa ordynariusza sandomierskiego – pałacyk zbudowany w latach 1861–64 z materiałów pozyskanych z rozbiórki kościołów św. Magdaleny i św. Piotra. A także Pałac Biskupi w Pelplinie – położona w rozległym parku rezydencja.

Ostatnio największą sławą, choć raczej nie jest ona w smak gospodarzowi, cieszy się rezydencja metropolity gdańskiego, abp. Sławoja Leszka Głodzia. Mieści się przy ul. Brzegi w dzielnicy Gdańsk Orunia i jest to pierwszy w historii przypadek, by zwierzchnik gdańskiego Kościoła nie mieszkał w siedzibie kurii w Gdańsku Oliwie. Ale czy jest się czemu dziwić? Rezydencja jest zabytkowa (zbudowana w 1828 r.), ogromna, piękna, w dużej części wyremontowana na koszt państwa. Niegdyś mieściło się w niej kolegium jezuickie, a w ostatnich dekadach – magazyny i komis meblowy. Ażeby hierarcha miał dużo miejsca do rozmyślań o naukach papieża, wykupił dodatkowo od miasta (za 1 proc. wartości) sąsiadującą z rezydencją działkę o powierzchni 3300 m kw. Nie ulega wątpliwości, że tu papież Franciszek mógłby czuć się nieswojo.

Miejsca uświęcone tradycją

Najłatwiej przyglądać się oficjalnym siedzibom poszczególnych kurii i je oceniać. To one są wizytówkami Kościoła. Tam przyjmuje się gości, załatwia urzędowe sprawy, organizuje spotkania, tam często mieszkają biskupi. Bez wątpienia najsłynniejszy w Polsce gmach kurii mieści się w Krakowie. Ma niezwykłą historię; w tym miejscu władze kościelne miały swą siedzibę od końca XIV w., a w obecnym barokowym kształcie – od połowy XVII w. Parokrotnie i dość gruntownie zniszczony (1655, 1793, 1850 r.), odradzał się jak Feniks z popiołów. Ale nie dawna, lecz ta najnowsza historia decyduje o jego sławie. To tutaj znajduje się bowiem słynne papieskie okno, z którego Jan Paweł II prowadził rozmowy z młodzieżą. Wydaje się, że papieżowi Franciszkowi mogłoby tu się podobać.

Drugim powszechnie kojarzonym miejscem jest siedziba kurii metropolitalnej w Warszawie przy ul. Miodowej. To Pałac Borchów w stylu barokowo-klasycystycznym, będący od 1843 r. siedzibą arcybiskupa Warszawy. Dużo mniej osób pamięta, że i tu papież przez okno rozmawiał z tłumami, ale telewizyjne migawki z pałacu pojawiają się zawsze, gdy zbierają się w nim członkowie Konferencji Episkopatu Polski, by radzić o najważniejszych sprawach Kościoła.

Zapewne podobałoby się głowie Kościoła wszędzie tam, gdzie władze diecezjalne i archidiecezjalne mieszczą się – jak w Krakowie czy w stolicy – w siedzibach uświęconych długą tradycją. A zatem w płockim Domu pod Trąbami, w którym już w średniowieczu pomieszkiwali kanonicy, czy w lubelskim pałacu, który kurii służy już od 1846 r. Na pewno w Poznaniu, gdzie na Ostrowie Tumskim władze kościelne gospodarują praktycznie od lokacji miasta, czyli od 1253 r. Musiałby też urzec Franciszka czar włości w Drohiczynie, gdzie kuria zarządza z gmachu byłego jezuickiego (!) kolegium.

Być może nowego papieża ujęłaby skromność (choć na pewno nie architektoniczne walory) niektórych biskupich siedzib. Jak tej w Częstochowie, mieszczącej się w XIX-wiecznej kamienicy, czy w Kaliszu, której powierzchnia wynosi zaledwie 450 m kw. Praktycznie nie wyróżniają się niczym szczególnym siedziby kurii w Koszalinie, Sosnowcu, Przemyślu czy Tarnowie.

Dla odmiany mamy w kraju kilka diecezji, których urzędy mogą wręcz porazić rozmachem. Niesamowite wrażenie robi więc siedziba kurii diecezjalnej w Legnicy. To potężny czterokondygnacyjny (z trzypiętrowymi skrzydłami bocznymi) budynek, którego budowę zakończono w 1909 r. Wysunięty fronton z ciągnącymi się przez trzy kondygnacje pilastrami kolumnowymi, namiotowy dach z lukarnami i narożne wieże z kopulastymi hełmami dopełniają monumentalnego oblicza.

Potęgę kościelnej władzy zdecydowanie odczuwa się także, spoglądając na gmachy kurii w Katowicach i Łodzi. Obie stanęły przed II wojną światową i obie pomyślane były od początku jako siedziby dla kościelnych urzędów. Obie mają masywne cztero- i sześciokolumnowe portyki zakończone frontonem, przy czym jasny w kolorach mieszczańsko-pałacowy budynek łódzki robi zdecydowanie lepsze wrażenie od ponurego katowickiego.

W kurii jak w ZUS-ie

Rzecz ciekawa, wygląda na to, że ulubionym stylem kościelnych hierarchów jest klasycyzm. Można to zrozumieć – elegancki, niezbyt rzucający się w oczy, a przy tym wystarczająco dostojny jak na siedziby władzy. Klasycystycznymi gmachami pochwalić się mogą m.in. kurie we Włocławku, Siedlcach i Świdnicy, zaś neoklasycystycznymi – w Łodzi, Katowicach, Opolu, Pelplinie (Pałac Biskupi) i Łomży. Klasycystyczne są także obie, stojące przy tej samej ulicy, rezydencje gnieźnieńskie: Pałac Arcybiskupi i Pałac Biskupi. W tej sytuacji dziwić już nie powinna słabość do pewnych elementów dekoracyjnych fasady, mających w zamyśle podkreślać dostojeństwo władzy, takich jak ryzality, kolumny, trójkątne frontony, pilastry.

Nawet w siedzibach kurii pobudowanych w ostatnich dziesięcioleciach tego typu rozwiązania są na porządku dziennym, a słabość do postmodernizmu tylko ułatwia ich wprowadzanie. Ciekawy jest przykład budynku kurii w Bielsku-Białej z potężnym ryzalitem, przeszklonym portalem i szerokimi schodami wejściowymi. Wszystkie te elementy architektoniczne sprawiają, iż gmach bardziej kojarzy się z wojewódzkim oddziałem ZUS lub urzędu pracy niż z miejscem poniekąd związanym z sacrum. Budynki współcześnie stawiane są wizytówkami diecezji m.in. w Ełku, Gliwicach, Sosnowcu i Szczecinie, ale w żadnym z tych przypadków nie możemy mówić o dobrej architekturze. Zupełnie jakby potrzeba biskupiego majestatu tłumiła poczucie estetyki.

Przy okazji przyglądania się oficjalnym siedzibom biskupim warto dodać, że niektóre mają dość ciekawą historię. W dwóch (Lublin i Toruń) mieściły się niegdyś loże masońskie. W Toruniu zachowały się nawet na elewacji masońskie symbole. Ponadto w budynku kurii diecezjalnej w Radomiu przez prawie dwa stulecia mieściło się więzienie (1817–1997), w Kaliszu urzędował po II wojnie światowej Wydział Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego, w Olsztynie zapraszała legendarna knajpa Pod Żaglami, w Legnicy najpierw zaś było liceum i gimnazjum dla dziewcząt z zamożnych domów, a po 1945 r. – klub oficerski Armii Radzieckiej.

Skromność prywatna

Z historycznego punktu widzenia słabnie wśród hierarchów skłonność do wystawnych rezydencji. Być może z powodów ideowych, być może i praktycznych – wielkie połacie sal trzeba ogrzać, oświetlić, pielęgnować. A to coraz więcej kosztuje. Choć z drugiej strony, gdyby nie dawne ciągoty wielkopańskie kościelnych oficjeli, dziś nie moglibyśmy cieszyć oczu wieloma wybitnymi zabytkami. Począwszy od symbolu Kielc, czyli barokowej rezydencji biskupów krakowskich z 1644 r. (obecnie siedziba Muzeum Narodowego), po Pałac Prymasowski w Warszawie. A przecież stoją jeszcze cenne Pałace Biskupie w Ciążeniu (z największą europejską kolekcją druków masońskich), Nysie, Wolborzu, Krasnymstawie. Jest XVI-wieczny Pałac Biskupa Erazma Ciołka w Krakowie – obecnie filia Muzeum Narodowego.

Nie wydaje się, by hierarchowie polskiego Kościoła – z małymi wyjątkami – wykazywali jakąś szczególną skłonność do zbytku, luksusu, wystawnego stylu życia. Zdecydowana większość mogłaby śmiało zaprosić papieża do swych prywatnych komnat, choć nie oczekujmy od nich, że nagle przesiądą się na rowery lub do środków komunikacji miejskiej. Pokusa materialnych przyjemności znacznie częściej zdaje się dopadać niektórych księży proboszczów w co bardziej zamożnych parafiach.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Mistrz efektów specjalnych. Leonardo da Vinci na dworze mediolańskich władców

Na mediolańskim dworze Sforzów odpowiadał za rozrywki: widowiska, turnieje, bankiety.

Anna Brzezińska
21.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną