Kultura

Macondo w żałobie

Gabriel García Márquez (1927-2014)

Gabriel Garcia Márquez Gabriel Garcia Márquez AP / Fotolink
Za życia nazwano go Homerem Ameryki Łacińskiej i Cervantesem naszych czasów. To dużo więcej niż Nobel i wszystkie inne zaszczyty.

Któregoś dnia 1965 r., jadąc z żoną i dziećmi na wakacje do Acapulco, doznał gwałtownego olśnienia. Zatrzymał samochód, chwilę pomyślał, a potem zawrócił do domu, zamknął się w swoim pokoju i przez następnych 18 miesięcy pisał bez wytchnienia. Zastawił auto – starczyło na pół roku przeżycia. Kolejny rok przetrwali dzięki zaradności żony, która potrafiła załatwić kredyty w piekarni, u rzeźnika i zawiesić opłacanie czynszu. Gdy półtora roku później poszli razem na pocztę, żeby wysłać maszynopis ukończonej powieści do wydawcy w Buenos Aires, zabrakło im pieniędzy.

Polityka 17.2014 (2955) z dnia 21.04.2014; Kultura; s. 116
Oryginalny tytuł tekstu: "Macondo w żałobie"

Czytaj także

Kraj

Wpływowi znajomi prezydenta Dudy

Tylko nieliczni krakowscy znajomi i koledzy Andrzeja Dudy nie odwrócili się od niego. Została garstka. Ale za to wpływowa.

Anna Dąbrowska
09.07.2020