Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Złoto między wierszami

„Endgame”: czy nowa książka Freya okaże się sukcesem?

„Endgame” ma być projektem w pełni integrującym książkę z nowymi technologiami. „Endgame” ma być projektem w pełni integrującym książkę z nowymi technologiami. materiały prasowe
Pierwszy tom trylogii „Endgame” Jamesa Freya ma być hitem większym niż „Kod da Vinci” czy „Harry Potter”. Nie tyle książką, ile przyszłością rozrywki. Może też być spektakularną klapą.
materiały prasowe

Lektura tej powieści ma wciągnąć zupełnie dosłownie – zawarte są w niej zagadki, po których rozwiązaniu można zgarnąć pół miliona dolarów w złocie. „Endgame” to z jednej strony historia: 12 nastolatków ze starożytnych rodów z różnych części świata uczestniczy w tajemniczej rozgrywce, a jej stawką są losy ludzkości. Ale opowieści towarzyszy też wirtualna gra, gigantyczna kampania w mediach społecznościowych, a będzie jeszcze hollywoodzka superprodukcja, serial i reality show.

Na pytanie o to, na czym dokładnie ma polegać ta „przyszłość rozrywki”, można już dziś odpowiedzieć: na dostarczaniu na tacy wszystkiego, czego podczas samego czytania sobie nie wyobrażasz. To w sumie nic nowego – wiązanie słowa i obrazu czy słowa, obrazu i muzyki towarzyszy artystom od antyku. Dziś literatura popularna, choć często stylistycznie i fabularnie prosta jak czytanka, może sięgać po niedostępne wcześniej technologie, zwracając się do generacji młodych odbiorców, którzy mocniej niż kiedykolwiek żyją pomiędzy światami – realnym i wirtualnym. W jakimś stopniu stanowi to realizację zamierzeń wielu pokoleń twórców, którzy próbowali rozszerzać interaktywność swojej sztuki, poszukiwać dla niej uniwersalnego języka i mocniej wplątywać odbiorców w wykreowaną rzeczywistość.

– Tworzymy pierwszy projekt w pełni integrujący książkę z nowymi technologiami. Korzystamy z możliwości, jakie daje XXI w., by opowiedzieć pasjonującą historię i zbudować uniwersum na wielu płaszczyznach jednocześnie – mówi James Frey, autor „Endgame”. To ten sam, który 11 lat temu podbił Amerykę, a potem wywołał skandal autobiograficznym „Milionem małych kawałków”. Wspomnienia dotyczyły czasów, gdy Frey był narkomanem i alkoholikiem, a obfitowały w naturalistyczne opisy zmagań z nałogami. Później okazało się, że sporą część historii pisarz zmyślił lub podkolorował. Przez to został słownie wychłostany u Oprah Winfrey (prezenterka nabrała się na jego opowieści), a nawet sparodiowany w jednym z odcinków „South Parku”.

Uliczne walki ze smartfonem

Na pierwszy rzut oka „Endgame” przypomina „Igrzyska śmierci”: nastoletni wojownicy, zawstydzający swoimi umiejętnościami komandosów z Navy Seals, zostają wrzuceni do brutalnej rozgrywki, w której muszą wykańczać się nawzajem, by przeżyć. Frey, choć stanowczo dystansuje się od oskarżeń o podobieństwa do trylogii Suzanne Collins, jednocześnie wcale oczywistym inspiracjom nie zaprzecza („Seria czerpie garściami z tradycji bestsellerowych tytułów literatury young adults, jednocześnie wnosząc świeżość i współczesną jakość” – zapewnia nota wydawcy).

Polityka 41.2014 (2979) z dnia 07.10.2014; Kultura; s. 87
Oryginalny tytuł tekstu: "Złoto między wierszami"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >