Black Friday w „Polityce”

Rabaty na prenumeratę cyfrową do -50%

Subskrybuj
Kultura

Oko demokracji

Siergiej Łoźnica o swoim filmie o Majdanie

Siergiej Łoźnica (rocznik 1964) – jeden z najwybitniejszych filmowców europejskich. Siergiej Łoźnica (rocznik 1964) – jeden z najwybitniejszych filmowców europejskich. Tomasz Adamowicz / Forum
Rozmowa z reżyserem filmowym Siergiejem Łoźnicą, autorem dokumentu „Majdan. Rewolucja godności”.
Siergiej Łoźnica po ukończeniu reżyserii w 1997 r. nakręcił szereg dokumentów. W 2001 r. wyemigrował do Niemiec.materiały prasowe Siergiej Łoźnica po ukończeniu reżyserii w 1997 r. nakręcił szereg dokumentów. W 2001 r. wyemigrował do Niemiec.

Janusz Wróblewski: – Urodził się pan na Białorusi. Mieszka w Berlinie. Dlaczego zdecydował się pan nakręcić dokument o ukraińskiej rewolucji?
Siergiej Łoźnica: – Urodziłem się w Baranowiczach, małym mieście w zachodniej Białorusi. Ale od szóstego miesiąca życia kolejne 27 lat spędziłem na Ukrainie. Dorastałem i wychowywałem się w Kijowie. Potem studiowałem w Moskwie, gdzie ukończyłem m.in. WGIK, najlepszą uczelnię filmową sowieckiego imperium. O niezależności mogłem myśleć wyłącznie za granicą, dlatego w 2001 r. wyemigrowałem do Niemiec. Zachowałem jednak ukraiński paszport i nigdy nie przestałem się interesować losami kraju, który uważam za swoją ojczyznę.

Wrócił pan na wieść o protestach?
Do filmu na temat konfliktu ukraińsko-rosyjskiego przymierzałem się od kryzysu w 2008 r., gdy ponownie wybrano Julię Tymoszenko na premiera. Wtedy stało się dla mnie jasne, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Z historii Ukrainy wynika, że każda próba wyrwania się spod obcej dominacji kończy się na tym terenie rozlewem krwi.

Wojnę i sankcje już mamy. A kiedy zorientował się pan, że okupacja Majdanu to coś więcej niż zwykły strajk?
1 grudnia 2013 r., gdy prawie milion osób wyszło na ulice protestować przeciwko brutalnej interwencji służb bezpieczeństwa, które skatowały 700 studentów. To był wielki zryw. Tak masowych wystąpień przeciwko władzy nie przypominam sobie. Wcześniej też bito i rozpędzano protestujących, lecz w Kijowie wtedy coś pękło. Ludzie przestali się bać i tolerować przemoc.

Chodziło o ukaranie Janukowycza i odsunięcie go od władzy?

Polityka 47.2014 (2985) z dnia 18.11.2014; Kultura; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Oko demokracji"
Reklama