Pasje Dawida Podsiadły

Zespół klasowy
Rozmowa z Dawidem Podsiadło, wokalistą, i Damianem Lisem, perkusistą, z zespołu Curly Heads o muzycznych przyjaźniach, szkolnych zespołach i kłopotach z prywatnością
Dawid Podsiadło, jeszcze solo, na festiwalu Top Trendy 2014 w Sopocie
Wojciech Olszanka/EAST NEWS

Dawid Podsiadło, jeszcze solo, na festiwalu Top Trendy 2014 w Sopocie

Mirosław Pęczak: – Po wydaniu płyty „Ruby Dress Skinny Dog” pojawiły się opinie, że oto Dawid Podsiadło objawił się w roli rockmana, tak jakby wcześniej nim nie był…
Dawid Podsiadło: – Rzeczywiście trochę to dziwne i nie chodzi nawet o to, że zespół Curly Heads istniał, zanim nagrałem płytę solową [sprzedaną w ponad 100 tys. egzemplarzy „Comfort and Happiness” – przyp. red.], ale o to, że na niej też zdarzają się piosenki rockowe. Poza tym graliśmy z Curly Heads cały czas – nigdy tego zespołu nie opuściłem i w gruncie rzeczy nigdy nie zrezygnowałem z grania rocka. Mimo to rozumiem, że płyta mogła być pewnym zaskoczeniem.

Po parokrotnym jej wysłuchaniu ja sam byłem trochę zaskoczony całą tą rock’n’rollową żywiołowością. Nie wiem, czy to was zasmuci, czy ucieszy, ale przypomniał mi się Billy Idol.
Damian Lis: – To jest chyba raczej przypadkowa zbieżność…

D.P.: Faktycznie, nie myślałem o upodobnieniu się do Billy’ego Idola.

D.L.: Tak się zdarza, że jakiejś muzyki się słucha i potem odbija się to na własnym graniu, chociaż mam wrażenie, że chyba żaden z nas w tę akurat stronę nie patrzył.

Dawid, udzielając wywiadów z okazji tej płyty, zawsze pojawia się w towarzystwie innego kolegi z Curly Heads. Czy to taki rodzaj manifestacji?
D.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj