Kultura

Małe postapokalipsy

Potwory z polskich miast

Piotr Socha / Polityka
Mieliśmy w tym roku całą serię nowych powieści fantastycznych w realiach konkretnych polskich miast. Rodzima urban fantasy zaczyna przypominać fenomen, jakim się stał kilka lat temu miejski kryminał retro.
Piotr Socha/Polityka

Około 800 Polaków zapragnęło w czerwcu zostać żywymi trupami. I to nie tylko na chwilę, w dorocznym pochodzie Zombie Walk, ale już na zawsze – tak by ich nazwiska zostały utrwalone w odpowiedniej księdze. Tylu bowiem zgłosiło się na wezwanie pisarza Roberta J. Szmidta, gdy ogłosił na Facebooku konkurs, w którym jego czytelnicy zostaną uwiecznieni w jego nowej powieści „Szczury Wrocławia”. Z tego cztery osoby (trzech mężczyzn i jedna kobieta) zostały wylosowane w lipcu jako główni bohaterowie, zaś następne nazwiska ogłaszane są na listach, zaopatrzonych w nagłówki o przykładowym brzmieniu jak ten do wpisu z 29 września: „UWAGA!

Polityka 49.2014 (2987) z dnia 02.12.2014; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Małe postapokalipsy"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Szamani i inni szatani. Polska religijność zabobonna

Magiczna, zabobonna religijność staje się coraz bardziej powszechna w polskim Kościele. A pandemia jeszcze nasiliła te tendencje.

Joanna Podgórska
21.07.2021