Bazary i szalety w pejzażu miasta

Ustępy na występach
Bazar ma swój czar, a szalet jest pełen zalet – przynajmniej na wystawie, która proponuje artystyczne spojrzenie na te wstydliwe zaułki architektury.
Nie da się ukryć, że warszawska wystawa ma nieskrywaną intencję, by uświadomić widzom, iż istnieją jeszcze wybory pośrednie, tak bliskie sercom wszelkich aktywistów z ruchów miejskich. Takie, które i coś zachowają, i twórczo coś przekształcą.
Bartosz Stawiarski/Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Nie da się ukryć, że warszawska wystawa ma nieskrywaną intencję, by uświadomić widzom, iż istnieją jeszcze wybory pośrednie, tak bliskie sercom wszelkich aktywistów z ruchów miejskich. Takie, które i coś zachowają, i twórczo coś przekształcą.

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej otwarto wystawę pod intrygującym tytułem „Architektura cienia”. Poświęconą miejscom w miastach, o których rzadko wspomina się w turystycznych przewodnikach. To zamysł wieloznaczny, bo cień mogą kłaść różne byty. Ot, choćby społeczne. Szemrane dzielnice, podejrzane ulice, budzące trwogę u przypadkowego przechodnia zaułki. Enklawy wykluczenia, biedy, przestępczości, niejasnych interesów i powiązań.

Ale może być to cień estetyczny.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj