Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Replika do tekstu „Twórcze strzyżenie” (POLITYKA 16)

Polityka

Czy artyści powinni otrzymywać należne im wynagrodzenie z tytułu praw autorskich związanych z ich twórczością? Oczywiście, że tak. Czy kultura w Polsce jest niedofinansowana? Oczywiście, że tak. Gdzie zatem twórcy powinni szukać dodatkowych środków finansowych? Odpowiedź na to pytanie jest kluczem do trwającej od dłuższego czasu dyskusji pomiędzy reprezentującym producentów ZIPSEE a organizacją zbiorowego zarządzania ZAiKS. Dyskusji dotyczącej objęcia opłatą reprograficzną urządzeń mobilnych, a skutkującą, wg najnowszego Raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wzrostem cen tabletów i smartfonów nawet o 8 proc.

Artykuł pana Foglera rozpoczyna się od słów: „Przewodniczący zarządu ZAiKS tłumaczy sens tzw. opłaty od czystych nośników”, jednak dalsza część wskazuje, że bardziej zasadny byłby tytuł: „Przewodniczący zarządu ZAiKS tłumaczy, dlaczego do ZAiKS powinno trafić więcej pieniędzy”. Pieniądze zebrane z opłaty reprograficznej (zwanej przez ZAiKS opłatą od czystych nośników) trafią bowiem nie do artystów, ale do ZAiKS, a ten z redystrybucją zebranych pieniędzy się nie kwapi. Przez lata swojej działalności ZAiKS na swoim koncie skumulował... 372,8 mln zł. Według pana przewodniczącego zarządu ZAiKS walka toczy się o zyski. I należałoby się z tą tezą zgodzić, tyle że podmiotem, który na wygranej ma szansę cokolwiek zyskać, jest właśnie ZAiKS. ZIPSEE, nawet w przypadku wygranej, nie odniesie żadnego zysku, a co najwyżej nie poniesie straty. I to straty dotkliwej, bo szacowanej na ok. 300 mln zł.

Pan Fogler, jako przedstawiciel ZAiKS, przytacza przykłady krajów, w których wskazane urządzenia są obciążone tego typu opłatami, by zrekompensować możliwość rzekomego kopiowania na nie muzyki czy filmów.

Polityka 21.2015 (3010) z dnia 19.05.2015; Kultura; s. 108
Reklama