Czy powstanie muzeum dawnych ilustracji

Z piedestału do przemiału
Oryginałami dawnych ilustracji z książek dla dzieci żadna instytucja kulturalna w Polsce się na poważnie nie interesuje. Może się to skończyć tak, że nie uratujemy już całej spuścizny polskich rysowników.
Paw stworzony przez Józefa Wilkonia do książki Agnieszki Wolny-Hamkało „Rzecz o tym, jak paw wpadł w staw”.
Wydawnictwo Hokus-Pokus

Paw stworzony przez Józefa Wilkonia do książki Agnieszki Wolny-Hamkało „Rzecz o tym, jak paw wpadł w staw”.

W Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania i wśród pracowników instytucji gromadzących polską sztukę krążą opowieści o archiwach polskich ilustratorów z PRL, ratowanych w ostatniej chwili ze skupów makulatury, przynoszonych z altanek śmietnikowych do muzeów. Choć nie ma dowodów, że ilustracje rzeczywiście kończą życie w zębach maszyn do rozdrabniania papieru, takie opowieści nie biorą się znikąd – prace artystów należących do polskiej szkoły ilustracji nie miały nigdy w kraju wystarczającej opieki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj