Kultura

Czego tu nie ma

10 przebojów muzealnych: to trzeba zobaczyć!

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie Zofia i Marek Bazak / EAST NEWS
Proponujemy na letnie podróże 10 przebojów muzealnych. Spośród ponad tysiąca polskich muzeów wybraliśmy te mniej znane, ale przy tym fascynujące. Warto tę listę zabrać na urlop.
Polityka
Muzeum Zamoyskich w KozłówceWojciech Pacewicz/PAP Muzeum Zamoyskich w Kozłówce
Muzeum Archidiecezjalne w GnieźnieWojciech Wójcik/Forum Muzeum Archidiecezjalne w Gnieźnie
Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w SzczecinieWojciech Kryński/Forum Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie
Muzeum Książki Artystycznej w ŁodziTomasz Stańczak/Agencja Gazeta Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi
Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Konstanciniemateriały prasowe Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Konstancinie
Muzeum Narodowe Rolnictwa w SzreniawieMarek Zakrzewski/PAP Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie
Kopalnia Złota w Złotym StokuMarek Skorupski/Forum Kopalnia Złota w Złotym Stoku
Muzeum Tatrzańskie w ZakopanemJerzy Ochoński/PAP Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem
Muzeum Bimbrownictwa w JurowcachArtur Reszko/PAP Muzeum Bimbrownictwa w Jurowcach

Wawel, Zamek Królewski w Warszawie, Łazienki i Wilanów, Zamek krzyżacki w Malborku, Panorama Racławicka, muzea narodowe – to oczywiste i żelazne punkty turystycznych programów zwiedzania. Jak tę listę wydłużyć? Można odwiedzać muzea tropem poszczególnych dzieł. A więc spotkać się z Memlingiem w Gdańsku, z El Greco w Siedlcach, z Witkacym w Słupsku, z Beksińskim lub z ikonami w Sanoku, z Nikiforem w Krynicy. Starożytne wazy greckie to Gołuchów, pojazdy konne – Łańcut, a secesja – Płock. Można pochylić się nad architekturą muzeów (to ostatnio modne) i odwiedzić podziemne Muzeum Śląskie, dekonstruktywistyczne Muzeum Ognia w Żorach, efektowne Polin w stolicy czy ekspresyjne Muzeum Ziemi Przemyskiej. Ale najlepiej znaleźć trochę czasu, by zajrzeć do lokalnego muzeum w mieście, które znajdzie się na trasie naszych podróży. Miejskie, okręgowe, parafialne, prywatne. Oto nasze podpowiedzi.

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. W krajowej ofercie turystycznej znaleźć można coraz więcej zapraszających w swe progi dawnych rezydencji magnackich. Większość niestety odtwarzanych i wtórnie wyposażanych. Z rezydencji, które przetrwały w niemal nienaruszonym stanie, wyróżniają się dwie: von Plessów w Pszczynie oraz Zamoyskich w Kozłówce. W tej drugiej, nieco mniej znanej, poza fantastycznymi wnętrzami z pocz. XX w., znajduje się także ciekawa kolekcja mechanicznych instrumentów (np. pianole, pianomelodikon itd.). A na spragnionych historii najnowszej, ku przypomnieniu i przestrodze, czeka unikatowy (ponad 3 tys. dzieł) zbiór sztuki socrealistycznej, z monumentalnymi pomnikami i rzeźbami przedstawiającymi Stalina, Bieruta i ich popleczników.

Muzeum Archidiecezjalne w Gnieźnie. Muzea kościelne kojarzą się przede wszystkim ze sztuką sakralną. Ale zgromadzone w nich eksponaty to nierzadko wyroby i dzieła najwyższej klasy, często będące darami władców. I tak w Muzeum Parafialnym w Żninie podziwiać można okazałą kolekcję sztuki średniowiecznej, a w Łasku – unikalną płaskorzeźbę Andrei della Robbia. Skarby kryją muzea klasztorne w Leżajsku, no i oczywiście na Jasnej Górze w Częstochowie. Im wyższa ranga muzeum, tym więcej do oglądania, jak choćby w przypadku muzeów diecezjalnych w Tarnowie i Sandomierzu oraz Katedralnego w Krakowie (największy skarb to włócznia św. Maurycego). Szczególnie polecamy jednak Muzeum Archidiecezjalne w Gnieźnie – z uwagi na niezwykły zespół trzech kielichów romańskich, z tzw. kielichem św. Wojciecha na czele. Ale także dla kolekcji unikatowych rzeźb i płaskorzeźb z tego samego okresu.

Muzeum Techniki i Komunikacji Zajezdnia Sztuki w Szczecinie. Muzea techniki, a szczególnie wszelkiego rodzaju pojazdów, cieszą się szczególną popularnością zwiedzających. Mamy sporo takich placówek w Polsce i niektóre jakością swych zbiorów zdecydowanie wykraczają poza średnią krajową (okazałe, ale zaniedbane muzeum samochodów w Otrębusach, Muzeum Lotnictwa w Krakowie, świetne muzea taboru kolejowego). Szczecin to przypadek szczególny. W 2006 r. do potrzeb placówki zaadaptowano starą zajezdnię tramwajową. Niestety, zbiory były ubogie. Miasto podjęło jednak negocjacje z prywatnym kolekcjonerem Leszkiem Liszewskim i ostatecznie za jedyne 1,5 mln zł kupiło ponad sto, głównie polskich, historycznych pojazdów. Wśród nich prawdziwe unikaty, jak choćby prototypowe auta Smyk i Beskid. Wystawa jest świetnie zaaranżowana, interaktywna, a technika łączona jest dodatkowo ze sztuką. Przeciwieństwo typowego muzeum techniki z zakurzonymi, stojącymi w rządkach eksponatami.

Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi. Niewielka, działająca od 22 lat placówka prowadzona heroicznie siłami pary prawdziwych pasjonatów Jadwigi i Janusza Tryzno. Warto ją odwiedzić z kilku powodów. Po pierwsze, urzeka samo miejsce, zabytkowa willa Grohmana, niegdyś wielkiego przedsiębiorcy, ale i miłośnika sztuki. Wystrój utrzymany w stylu wiedeńskiej secesji, piękny ogród i nostalgiczne resztki dawnej świetności tworzą niezapomnianą oprawę dla książek. Po drugie, bardzo ciekawe zbiory artystycznych, głównie polskich wydawnictw. Po trzecie, niezwykła kolekcja maszyn poligraficznych, które Tryznowie ściągali przez lata z Polski i zagranicy. I choć są to niekiedy wręcz zabytkowe egzemplarze, to wszystkie sprawne i… regularnie używane. W muzeum powstają coraz to nowe publikacje przy użyciu technik drukarskich, które człowiek stosował przez stulecia, ale zapomniał o nich w ciągu dwóch dekad.

Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści w Konstancinie. Zjawiskiem stosunkowo nowym w światowym muzealnictwie są placówki gromadzące tzw. zbiory niematerialne. W Polsce wzorcowym przykładem jest właśnie konstancińska placówka, pionierska, założona w 2002 r. przez Michała Malinowskiego, podróżnika, pisarza i – rzecz jasna – bajarza. Początkowo nosiła nazwę Muzeum Opowiadaczy Historii. Muzeum gromadzi nagrania tradycyjnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie ustnych opowieści pochodzących z całego świata i z różnych kultur. Organizuje festiwal bajarzy, prowadzi warsztaty. Zwiedzanie tego niezwykłego muzeum to po prostu słuchanie historii. Często połączone z zabawą. A zbiory, choć materialnie warte tyle, co ich nośniki, w sensie kulturowym mają wartość nieocenioną.

Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie. Historia wsi i rolnictwa kojarzy się zazwyczaj z regionalnymi skansenami, zbierającymi typową dla regionu kulturę materialną, od ubiorów, przez sprzęty domowe, po budownictwo. Muzeum w Szreniawie koncentruje się na uprawie ziemi i hodowli. To największa i najpełniejsza w kraju kolekcja tego, co potrzebne było rolnikowi do pracy. Gromadzona od 1961 r. i pokazywana w kilkunastu specjalnie zaadaptowanych do tego celu pawilonach i na kilku hektarach wokół nich. Z prawdziwymi rarytasami, np. zespołem siedmiu tzw. lokomobili parowych, z których najstarszy pochodzi z XIX w. A jeśli ktoś poczuje edukacyjny niedosyt, to może odwiedzić specjalistyczne muzealne filie. Jest ich pięć, m.in. pszczelarstwa w Swarzędzu, młynarstwa w Jaraczu czy wikliniarstwa i chmielarstwa w Nowym Tomyślu.

Kopalnia Złota w Złotym Stoku. Rodacy osobliwie lubią muzea podziemne. Być może zarażeni przykładem kopalni soli w Wieliczce, która już od 1951 r. wpuszczała turystów pod ziemię. Proceder zwiedzania ukrytych w ziemi wyrobisk nasilił się szczególnie w ostatnich latach, gdy z jednej strony padały kolejne kopalnie, z drugiej – kwitły przedsiębiorcze inicjatywy. Dziś materialną kulturę można poznawać pod ziemią, m.in. w Bochni (sól), Dąbrowie Górniczej i Zabrzu (węgiel), Walimiu i Tarnowskich Górach (srebro). Nawet miasta coraz częściej organizują podziemne trasy turystyczne (np. Rzeszów, Zamość, Świnoujście, Wrocław), hitem stały się też udostępnione do zwiedzania Podziemia Rynku w Krakowie. Wybieramy jednak malutki i senny Złoty Stok z wyśmienitym i obfitującym w atrakcje muzeum złota. Pod ziemią można przejechać się tramwajem, przepłynąć 200-metrowym jeziorem, podziwiać 20-metrowy wodospad. A na powierzchni – poznawać ciekawie prezentowane dzieje wydobycia złota. Nie byle jakie, bo blisko tysiącletnie. Złoty Stok jest najstarszym w Polsce ośrodkiem górniczo-hutniczym i już choćby z tego tytułu należy mu się wyróżnienie.

Muzeum im. Przypkowskich w Jędrzejowie. Ciążącej w kierunku ludycznym współczesnej kulturze najbliżej do mnożących się muzeów tortur, seksu itp. Na szczęście ciągle mamy spory wybór innych, mniej efekciarskich, co nie znaczy, że nie efektownych, muzeów tematycznych. Niektóre zgromadziły zbiory, których nie powstydziłoby się żadne w ich klasie muzeum na świecie. Począwszy od tych bardziej oczywistych, jak instrumentów w Poznaniu, po mniej znane, jak zapałek w Częstochowie czy narciarstwa w Cieklinie. Symbolem tej grupy placówek niech jednak będzie muzeum w Jędrzejowie. Powstało w 1962 r., prezentując zbiory gnomoniczne gromadzone od końca XIX w. przez miejscową rodzinę farmaceutów. Zegary słoneczne (najstarsze z XIV w.) i mechaniczne, urządzenia astronomiczne, klepsydry składają się na kolekcję uważaną pod względem wartości i ilości za trzecią na świecie (po Chicago i Oksfordzie). Obowiązkowy postój dla wszystkich podróżujących na trasie Kraków–Warszawa.

Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem. Spośród wszystkich muzeów regionalnych w Polsce to na Podhalu jest nie tylko najstarsze (1888 r.), ale i najciekawiej sformatowane. Poza gmachem głównym ma bowiem aż dziesięć filii rozrzuconych po chałupach i dworkach Zakopanego i okolic. Teoretycznie jego zwiedzanie to niepozbawiona elementów podróży, co najmniej kilkudniowa przygoda. Króluje przyroda ze zbiorami liczącymi 70 tys. obiektów, w tym licznymi kośćmi niedźwiedzia jaskiniowego i licznymi okazami ptaków. Są wyśmienite zbiory etnograficzne oraz sztuka na Podhalu powstała lub nim inspirowana. Od Witkiewiczów po Hasiora, któremu poświęcono jedną z filii.

Muzeum Bimbrownictwa w Jurowcach. Gdzież można awansować samogon do ekspozycyjnej funkcji? Oczywiście na Podlasiu, uważanym za krajowe centrum produkcji tego może niezbyt wyrafinowanego, ale popularnego trunku. Pędzonego tu od dawien dawna, masowo, zazwyczaj w małych bimbrowniach rozrzuconych w trudno dostępnych leśnych ostojach. Termin „muzeum” jest trochę na wyrost. To plenerowa prezentacja w ramach Muzeum Wsi w Wasilkowie, które z kolei jest oddziałem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Zaczęło się w 2009 r. od jednej kompletnej linii produkcyjnej. Ostatnio zainstalowano drugą, a w planach jest stworzenie całego „bimbrowniczego lasu”. Projekt jednych śmieszy, innych oburza, ale jak przytomnie zauważa dyrektor muzeum: „Bimbrownictwo to kultywowanie pewnej tradycji. Tak jak podtrzymywanie ginących zawodów”. Ciekawe, czy konkurencją dla Białegostoku okaże się powstające w stolicy Muzeum Polskiej Wódki?

Polityka 29.2015 (3018) z dnia 14.07.2015; Kultura; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Czego tu nie ma"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną