Mieszkańcy Czerwonej Planety na kinowym ekranie

Człowiek z Marsa
Kiedyś miał być domem Obcych, kolebką ludzkości albo naszym wybawieniem, gdyby Ziemia umarła. Teraz wchodzący do kin film Ridleya Scotta może przywrócić zainteresowanie Marsem. Z drobną polską pomocą.
Matt Damon jako Robinson Crusoe naszych czasów w „Marsjaninie”
Imperial-Cinepix

Matt Damon jako Robinson Crusoe naszych czasów w „Marsjaninie”

Mars to ciekawy przypadek, kiedy zainteresowania naukowców i twórców science fiction wyjątkowo się rozjechały. Choć do pewnego momentu zgodnie wlepiali wzrok w czerwony glob i podczas gdy ci pierwsi starali się odkryć jego tajemnice, drudzy snuli opowieści o tym, co możemy tam znaleźć.

Do klasyki fantastyki naukowej zaliczamy dziś „Wojnę światów” H.G. Wellsa, gdzie ludzkość atakują Marsjanie, a także „Księżniczkę Marsa” i pozostałe historie Edgara Rice’a Burroughsa o Johnie Carterze, jak i „Z milczącej planety” C.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną