Teraz dzieła narodowe?

Halo baza, tu nadbudowa!
Do publicznego dyskursu nieoczekiwanie powraca marksistowska terminologia. Można usłyszeć, że nowe władze, nim zajmą się reformami gospodarczymi, pomajstrują w nadbudowie, ponieważ to prostsze i łatwiejsze. Z jakim skutkiem?
„Straszny dwór” w reżyserii Brytyjczyka Davida Pountneya w Operze Narodowej.
Krzysztof Bieliński

„Straszny dwór” w reżyserii Brytyjczyka Davida Pountneya w Operze Narodowej.

Czytając w prasie prawicowej niektóre artykuły programowe, proponujące nowym władzom kompleksowe rozwiązania w sferze kultury, można odnieść wrażenie, iż dotychczas artyści głównego nurtu trudnili się przede wszystkim zdradzaniem interesów narodowych, w czym kibicowali im krytycy, też pozbawieni wyższych uczuć patriotycznych. Teraz więc, skoro nadszedł czas tak wyczekiwanej wielkiej zmiany, należałoby wymienić jednych i drugich. Czyli wrzucić granat do salonu.

Salon to jest ładne słowo, które w polszczyźnie ma same brzydkie konotacje.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną