Kultura

Medal się przyda

Jerzy Maksymiuk: dyrygent niepokorny

Na początku największą ambicją Maksymiuka był fortepian. Na początku największą ambicją Maksymiuka był fortepian. Krzysztof Żuczkowski / Polityka
Jerzy Maksymiuk urodziny ma w kwietniu, ale już 9 marca odbędzie się benefisowy koncert w Operze Narodowej. I gdyby nie potężne obchody, tę osiemdziesiątkę można by wziąć za jego kolejny żart.
Uważał, że dyrygent powinien być dyktatorem, że między nim a członkami orkiestry nie ma partnerstwa.Leszek Zych/Polityka Uważał, że dyrygent powinien być dyktatorem, że między nim a członkami orkiestry nie ma partnerstwa.

Gdy widzi się, jak żywiołowy jest na estradzie, trudno w to uwierzyć. Sam ma z tym trudności. – Za dużo tych lat – powiada. Ale miał ostatnio możność poczuć się młodym. W lutym na koncercie zamykającym festiwal Łańcuch, organizowany przez Towarzystwo im. Witolda Lutosławskiego, dyrygował dwiema III Symfoniami: patrona festiwalu oraz Jana Krenza, jednego z najwybitniejszych polskich dyrygentów, a zarazem znakomitego kompozytora (który w lipcu będzie obchodził jeszcze efektowniejszy jubileusz: 90-lecie).

Polityka 11.2016 (3050) z dnia 08.03.2016; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Medal się przyda"

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019