Kultura

Każdy mówi dziś Szekspirem. Oto garść przykładów

Chris / Flickr CC by 2.0
Właśnie tak działa Szekspir: uczy nas odważniej używać języka. Zmieniać go i wykorzystywać.
Być albo nie być?Zoya Ignatova/mat. pr. Być albo nie być?

Materiał partnera British Council

Nie sposób mówić po angielsku, nie mówiąc jednocześnie Szekspirem. Wprowadził on do języka nie tylko kilkaset słów, których używamy do dziś (assassination, beguiling, contaminated, domineering, excitement, fixture, go-between, hostile), ale też całe mnóstwo idiomów.

Kiedy robisz coś z zapartym tchem (with bated breath) albo mówisz, że miłość jest ślepa (love is blind), kiedy być może nęka cię „zazdrość z jej okiem zielonym” (green-eyed jelousy), myślisz, że prawda wyjdzie na jaw, albo przyznajesz, że jesteś tępym gamoniem, to wiedz, że cytujesz frazy z „Kupca weneckiego”. Natomiast gdy czujesz, że zostałeś do czegoś stworzony (to the manner born), podejrzewasz, że coś złego się święci (foul play), w twoim działaniu „więcej smutku jest niż gniewu” (more in sorrow than in anger) albo jesteś okrutny, bo chcesz czyjegoś dobra, to znak, że w twojej pamięci odżywają dialogi z „Hamleta”.

Szekspirowi zawdzięczamy jednak o wiele więcej. Kreatywność, z jaką używał on języka, pokazuje każdemu z nas, że my też możemy być kreatywni. Język angielski jest bardzo szczodry w tym sensie, że jeden wyraz może mieć wiele kategorii gramatycznych i przez to wiele różnych znaczeń. Słówko round jest jednocześnie rzeczownikiem (It’s my round), czasownikiem (We rounded the corner), przysłówkiem (I turned round), przymiotnikiem (a round shape), a nawet przyimkiem (round the corner).

Szekspir pokazuje nam, jak tę cechę języka wykorzystać do tworzenia nowych wyrazów czy też dla wywołania dramatycznego efektu. Sam natomiast najchętniej widział rzeczowniki w roli czasowników, na przykład: Hamlet poucza wędrownych aktorów, by mówili swoje kwestie w taki sposób, który byłby zaprzeczeniem mouth (rzeczownika „usta”, użytego tu jako czasownik w znaczeniu „mówić bezgłośnie”), gdzie indziej zaś zapewnia Króla Claudiusa, że „zwęszy” trupa Poloniusa (i tu posługuje się czasownikiem powstałym z rzeczownika nose, „nos”), o ile nie zostanie ono w porę odnalezione. Dziś robimy w języku coś bardzo podobnego: I can eye you warily; you can leg it; I can text you.

Kolejną ważną cechą angielszczyzny jest to, w jaki sposób posługuje się przedrostkami i przyrostkami. Istnieje ponad trzysta wyrazów rozpoczynających się przedrostkiem un- („nie-”), których pierwsze użycie zostało odnotowane właśnie u Szekspira. Część z nich to wyrazy używane na co dzień, takie jak uncomfortable czy unaware, ale zdarzają się też niespodzianki, słowa niezwykle barwne. Lady Macbeth wzywa duchy, by te – mówiąc opisowo – „wzięły precz jej kobiecą naturę”, w szekspirowskim skrócie: unsex. W innym miejscu napotykamy postaci, które żądają, by ktoś inny coś „odkrzyczał” (unshout), „cofnął słowo” (unspeak), „odwołał przekleństwo” (uncurse), „odprzysiągł się” (unswear).

Znów można powiedzieć, że dokładnie to samo dzieje się w naszym języku dzisiaj, kiedy dzięki dodaniu przedrostka un- powstają tak swobodne i ciekawe twory jak uncool, ungimmicky, untouristy, unfunny, unpolicemanlike, unsorry. Praktycznie wszystko może stać się „nie-jakieś”, jeśli tylko nie zabraknie nam śmiałości. Bo właśnie tak działa Szekspir: uczy nas odważniej używać języka.

Miejscem, gdzie znajdziemy wiele śmiałych językowych gestów, jest niewątpliwie prasa. Dziennikarze wprost prześcigają się w tworzeniu przeróbek słynnego cytatu, który zawsze przyciągnie uwagę. „Być albo nie być; oto jest pytanie”. Artykuł o tym, czy powinniśmy płacić za daną usługę, nosi tytuł: „Płacić albo nie płacić”. Inny, dotyczący nawyków żywieniowych – „Być albo nie być na diecie”. A jeszcze inny, w którym mowa o wojnie – „Walczyć albo nie walczyć”. Na tego rodzaju zabawy dostajemy od Szekspira pełną zgodę.

Ogromnie dużo można się nauczyć, zgłębiając tajniki szekspirowskiej angielszczyzny. Uważne jej badanie sprawia, że coraz świadomiej dostrzegamy potencjał, jaki drzemie w ekspresji językowej, a tym samym nabieramy animuszu jako użytkownicy języka.

I oczywiście, im bardziej przyglądamy się mowie Szekspira, tym więcej rozumiemy z jego sztuk – odbieranych jako literatura lub jako teatr – i tym większą czerpiemy z nich radość.

David Crystal, honorowy profesor językoznawstwa na Uniwersytecie w Bangor, autor książki „Think on My Words: Exploring Shakespeare’s Language”.

Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną