Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Jak uciekać, to do Paryża

Kilka lat temu uczestniczyłam w przyjęciu porozwodowym koleżanki.

Był szampan, kwiaty, tort i korona dla dawnej mężatki. Była to jedna z weselszych imprez, na jakich kiedykolwiek byłam. Ale miałam w związku z tym wyrzuty sumienia. Cieszyłam się odzyskaną wolnością koleżanki, która przez wiele miesięcy próbowała skończyć toksyczny związek, ale czułam również pewnego rodzaju niestosowność mojej radości. Zostałam wychowana w kulcie rodziny, paradoksalnie wzmocnionym rozwodem moich rodziców. Na dobre i na złe, ble, ble, podstawowa komórka społeczna, do grobowej deski. Wszelkie rozstania traktowałam jako porażkę i koniec świata. Nie wyszło, o rany, co za tragedia. A tu taka frywolność przy rozwodzie.

Echa tych wyrzutów sumienia odezwały się ostatnio przy lekturze dwóch książek, zaskakująco do siebie podobnych pod względem losów głównych bohaterek: obie po rozstaniu przeprowadzają się do Paryża. Dlaczego tam? Przecież to miasto miłości, walentynkowy last minute, serduszkowy romantyzm szeptanego je t’aime. A tu masochistyczna ucieczka od nieudanej przeszłości.

Pierwsza książka to „Rozwiązek”. Ukazała się pod koniec lat 60. XX w. (w Polsce pod koniec zeszłego roku). Tydzień po premierze autorka powieści Susan Taubes popełniła samobójstwo, rzucając się do Atlantyku. Odnajdziemy zapowiedź tego desperackiego czynu w samej książce. Przyjaciółka autorki Susan Sontag napisała po śmierci Taubes: „Co zostało po Susan? Powieść, której nikt nie czyta, i manuskrypt o Simone Weil, który trzymam w szafce w Nowym Jorku (nieczytany), o którego istnieniu nikt nie ma pojęcia”. Tak to jest: są książki, które od pierwszego zdania magnetyzują. Wydaje ci się, że każde zdanie jest o tobie i tobie przeznaczone. Krytyka literacka jest bezradna – to związek ponad logiką i uczonymi przypisami. Literatura wpada prosto do serca i można jęknąć tylko w takiej sytuacji: „Jakie to dobre!

Polityka 24.2016 (3063) z dnia 07.06.2016; Kultura; s. 87
Reklama