Kultura

Tajne przez poufne

Recenzja książki: Arne Dahl, „Głuchy telefon”

materiały prasowe
Gdyby powstał pomysł ekranizacji, na co książka z pewnością zasługuje, wielości wątków nie pomieściłby film fabularny.

W dzisiejszych czasach przestępstwa mają coraz częściej międzynarodowy zasięg. Detektyw ze starego kryminału byłby w nowej sytuacji całkiem bezradny. Globalnemu złu trzeba przeciwstawić się globalnie. Tak właśnie będzie wyglądać śledztwo, a właściwie kilka równolegle prowadzonych operacji, w „Głuchym telefonie” Arne Dahla, jednego z najbardziej cenionych szwedzkich autorów kryminałów. W Hadze powstaje specjalna, ściśle tajna jednostka zwana Opcop, w której skład wchodzą policjanci z różnych krajów Unii Europejskiej. Coś w rodzaju FBI.

Jest w ekipie również nasz rodak Marek Kowalewski, wesoły typ, przynajmniej do czasu. To właśnie jemu przypadnie bardzo odpowiedzialna misja w Nowym Jorku, do którego wyrusza z poczuciem winy. Podczas gościnnych występów w Krakowie pochwalił się bowiem przypadkowej dziewczynie przynależnością do elitarnej grupy i ten niezamierzony przeciek uruchomił cały tytułowy „głuchy telefon”, na końcu którego znaleźli się poszukiwani przestępcy. Od tej chwili drużyna Opcopu będzie mieć jeszcze trudniejsze zadanie do wykonania. Zajmują się m.in. kwestią pornografii dziecięcej, mafią włoską, przestępstwami ekologicznymi, przede wszystkim zaś potężnymi machinacjami bankowymi, które mają doprowadzić do bankructwa jeden z krajów Unii. Gdyby powstał pomysł ekranizacji „Głuchego telefonu”, na co książka z pewnością zasługuje, wielości wątków nie pomieściłby film fabularny. Musiałby to być wieloodcinkowy serial.

Arne Dahl, Głuchy telefon, przeł. Robert Kędzierski, Wyd. Czarna Owca, s. 527

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 30.2016 (3069) z dnia 19.07.2016; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Tajne przez poufne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną