Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Gliński zwolnił dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza. Rządził osiem lat, minister mu nie ufa

Karol Serewis / EAST NEWS
Swoje stanowisko stracił właśnie Paweł Potoroczyn, kolejny już z szefów instytucji podlegających Ministerstwu Kultury.  

Ogłosił to sam w opublikowanym w sieci oświadczeniu, informując, że został zwolniony „przez jedynego w wolnej Polsce ministra kultury wielokrotnie publicznie wybuczanego przez środowisko twórców”. „Zostałem zwolniony z naruszeniem obowiązującego prawa, przed wygaśnięciem prawnie wiążącego kontraktu. Bez żadnych zarzutów natury merytorycznej, prawnej bądź finansowej” – pisze. Tekst jest ostry, jak na wypowiedź dyplomaty (który – jak przypomina – pierwszą nominację dostał od premiera Jana Olszewskiego) i pełen osobistych emocji.

„Dramatem jest to, że ta władza po prostu nie potrafi zdymisjonować zawodowca inaczej niż poprzez fałszywe oskarżenia. Polityka insynuacji" – pisze Potoroczyn, co pozwala sądzić, że pewnie wiele jeszcze w tej sprawie usłyszymy ze strony ministerstwa, a zwolniony będzie dochodził swoich praw.

Pierwszy oficjalny komunikat MKiDN jest lakoniczny: „Decyzja motywowana jest utratą zaufania kierownictwa ministerstwa do dyrektora IAM oraz trudnościami we współpracy pomiędzy MKiDN i innymi agendami rządowymi i pozarządowymi a dotychczasowym dyrektorem IAM, w obliczu nowych wyzwań i konieczności modyfikacji polityki promocji polskiej kultury za granicą”. Wygląda na to, że w obliczu nowych wyzwań ministerstwo pozbawiło się więc ze względu na trudności komunikacyjne fachowca, który w dyplomacji kulturalnej przepracował – pod różnymi rządami – ostatnie dwie dekady. Nie przyniosły powodów długie i ostro zapowiadane audyty – tu forma była już wyrazem braku zaufania do urzędników – pozostały więc nieufność i osobisty konflikt. Świadczą o nim zarówno wypowiedź Potoroczyna, jak i sam tryb decyzji. Ale za nerwowość poczynań rozliczać należy w tej sytuacji przede wszystkim resort kultury, którego władze upolityczniły MKiDN na skalę po 1989 roku niespotykaną.

To już kolejna decyzja ministerstwa, której forma spycha na dalszy plan ocenę merytoryczną. A instytuty kulturalne na taką zasłużyły. Czy obsada kierowniczych stanowisk powinna być niezmienna? Bynajmniej. Co więcej, piastujący je urzędnicy zdążyli się wykazać całkiem długą pracą, w znakomitej większości te młode instytuty kulturalne (osobno pisaliśmy już o sytuacji w Instytucie Książki) budując lub kształtując. Ale zarazem coraz wyżej można było oceniać kompetencje pracowników pracowników tych instytucji – a tylko miękkie zmiany pozwalają zachować strukturę organizacyjną i nie zepsuć kontaktów nawiązanych za granicą.

Naturalną drogą, szczególnie w kulturze, jest rozmowa. Minister kultury rozkręcił od czasu pierwszych konferencji prasowych i wypowiedzi niebezpieczną spiralę wrogości, nieufności i podziałów. Sam staje się powoli jej ofiarą, bo w pewnym momencie gonitwa za upragnioną korektą polityki kulturalnej może się okazać ucieczką w jej wymazywanie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną