Kultura

Kim jest Nicholas Serota, odchodzący z Tate „najlepszy dyrektor muzealny wszech czasów”?

Nicholas Serota Nicholas Serota Luke MacGregor / Forum
Nicholas Serota, który sprawił, że Wielka Brytania pokochała sztukę nowoczesną, właśnie ogłosił rezygnację ze stanowiska dyrektora Tate.

Gdy zaczynał swoją karierę jako zarządca sieci galerii Tate, Londyn jako jedna z nielicznych stolic europejskich nie posiadał muzeum sztuki nowoczesnej. Dzisiaj Tate Modern (stanowi część niezwykłego holdingu Tate) odwiedza ponad 5,7 mln gości rocznie, co oznacza, że jest to najczęściej odwiedzana galeria sztuki nowoczesnej na świecie (MoMA w Nowym Jorku ma „tylko” około 3 mln gości, podobnie jak Centre Pompidou w Paryżu).

Liczba ta zresztą może znacząco wzrosnąć po tegorocznym otwarciu nowego skrzydła muzeum, zaprojektowanego przez znaną szwajcarską pracownię Herzog&de Meuron – tę samą, która dziesięć lat wcześniej pod przewodnictwem Seroty tchnęła nowego ducha w nieczynną elektrownię Bankside, zmieniając w ten sposób nie tylko oblicze sztuki nowoczesnej, ale też położonej nad południowym brzegiem Tamizy dzielnicy Southwark, która stała się jednym z najpiękniejszych miejsc Londynu.

Aby uzmysłowić sobie, jak bardzo przełomowym momentem było otwarcie Tate Modern w Londynie, warto pamiętać, że wcześniej sztuka nowoczesna była na Wyspach zjawiskiem raczej niezrozumiałym, a na pewno niepopularnym.

Błyskawiczna kariera dyrektora Tate

W 2014 roku znany magazyn „Art Review” umieścił Serotę na pierwszym miejscu w rankingu najbardziej wpływowych ludzi związanych ze sztuką. Jak uzasadniono, tym, co wyniosło go na sam szczyt, była konsekwentna realizacja strategii wdrażania nie narodowego, ale globalnego spojrzenia na sztukę. Jak napisało „Art Review”, „Tate udawało się być przekaźnikiem prawie wszystkich elementów współczesnego świata sztuki w czasach, gdy rozpowszechnianie sztuki staje się może ważniejsze niż samo jej powstawanie”. Pod kierownictwem Seroty Tate Modern współpracuje z instytucjami z całego świata – od Seulu i Sydney po Berlin i Oman.

Do ostatniego z serii jego wielkich sukcesów zalicza się wystawę prac francuskiego malarza Henri Matisse’a, uważanego za najwybitniejszego kolorystę XX wieku, stawianego na równi z Picassem pod względem wkładu w historię sztuki. „Matisse: The Cut-Outs”, której kuratorem był sam Nicholas Serota, przyciągnęła w ciągu niespełna pięciu miesięcy (kwiecień–wrzesień 2014 r.) ponad pół miliona gości, stając się najpopularniejszą wystawą w historii placówki i jej największym artystycznym sukcesem, docenionym przez cały świat sztuki.

Wcześniej nie mniej spektakularne były wystawy prac kolumbijskiej rzeźbiarki Doris Salcedo (2007), artystki wizualnej Bridget Riley (2003) czy malarza i fotografika Sigmara Polke (1995).

70-letni dziś szef Tate, który szykuje się do przejęcia stanowiska przewodniczącego Arts Council England – rządowej agendy odpowiedzialnej za promocję i rozwój sztuki w Anglii – związany jest z Londynem od urodzenia. Tu się urodził jako potomek żydowskich emigrantów z rosyjskiego imperium (w artystycznej dzielnicy Hampstead), tu też skończył studia (historię sztuki na University of London, pracę magisterską napisał o słynnym angielskim malarzu Williamie Turnerze przedstawionym w głośnym filmie Mike’a Leigh „Mr. Turner”).

Karierę zrobił błyskawiczną, w tempie naprawdę piorunującym, w czym na pewno nie przeszkadzała mu pozycja jego matki Beatrice, minister w labourzystowskim rządzie Harolda Wilsona w latach 60. i członkini Izby Lordów. Właściwie gdzie nie trafił, tam czymś kierował lub udzielał się społecznie. Pierwsze poważne stanowisko i od razu pierwszy znaczący sukces Seroty związane są z Muzeum Sztuki Nowoczesnej Oksfordu, którego został dyrektorem w wieku zaledwie 27 lat. Zasłynął tam jako organizator wystawy prac niemieckiego rzeźbiarza i twórcy instalacji Josepha Beuysa, uznawanego dzisiaj za jednego z najbardziej wpływowych artystów II połowy XX wieku.

Ale przełomem dla przyszłego szefa Tate była posada dyrektora Whitechapel Gallery, którą objął jako 30-latek w 1976 roku. Whitechapel, otworzona w 1901 roku, była jedną z pierwszych galerii wybudowanych za publiczne pieniądze w Wielkiej Brytanii. To tam, we wschodniej części centralnego Londynu, po raz pierwszy można było zobaczyć na Wyspach słynną „Guernicę” Pabla Picassa, która stała się symbolem sprzeciwu wobec krwawej wojny domowej w Hiszpanii. Galeria odgrywała też znaczącą rolę w historii angielskiej sztuki powojennej, organizując wystawy takich sław jak Mark Rothko w 1961 roku (pierwsza wystawa jego prac w Wielkiej Brytanii). Ale wraz z upływem czasu galeria traciła swoją pozycję na mapie kulturalnej, wypierana powoli przez nowsze placówki. Wtedy nastała dekada Seroty, która dla popadającej w stagnację galerii była jak trzęsienie ziemi.

Policzmy: pierwsza znacząca retrospektywa dzieł Davida Hockneya (najważniejszego malarza brytyjskiego XX wieku), przedstawienie Brytyjczykom mało znanej wtedy szerszej publiczności Fridy Kahlo (obecnie jednej z najbardziej docenianych malarek na świecie, na stałe goszczącej w naszej popkulturze) oraz największa dotychczas wystawa XX-wiecznej rzeźby brytyjskiej.

Za mało? To dodajmy jeszcze to, co sprawiło, że Serota po raz pierwszy stał się znany w szerszym kręgu niż świat sztuki. Pod koniec lat 80. podjął wręcz brawurową decyzję zamknięcia placówki na cały rok, by przeprowadzić gruntowną renowację podupadającej siedziby. Nie dość, że narażał galerię na straty, to jeszcze do realizacji projektu brakowało mu jakieś ćwierć miliona funtów.

Serota wpadł wtedy na genialny pomysł – zorganizował (w 1987 roku) aukcję dzieł podarowanych przez artystów na jego prośbę. Efekty przerosły oczekiwania – Whitechapel zarobiła ponad 1,4 mln funtów, co pozwoliło spokojnie myśleć o przyszłości. Serota nie tylko ukończył inwestycję i wzmocnił na lata pozycję galerii na mapie brytyjskiego rynku sztuki – Whitechapel Gallery do dzisiaj utrzymuje status jednego z ważniejszych miejsc w Londynie – to jeszcze zapewnił sobie środowiskowy rozgłos, który miał ogromne znaczenie w wyborze jego kandydatury na dyrektora Tate.

Wszystkie zasługi Seroty

Gdy Nicholas Serota obejmował w 1990 roku stanowisko dyrektora Tate, muzeum posiadało tylko jedną, skromną galerię: Tate Gallery. Cztery lata temu Neil MacGregor, dyrektor legendarnego British Museum, mówił o nim tak: „Przez ostatnie 30 lat Nick był bezsprzecznie najbardziej znaczącą postacią, oswajającą Brytyjczyków ze sztuką współczesną, angażującą i przyciągającą ich do niej”. I znów, podobnie jak w przypadku Whitechapel, Serota zaczynał z niskiego pułapu, by następnie tchnąć w galerię drugie, a może i trzecie życie. Rozbudował Tate o trzy nowe placówki, tworząc jej ogólnoświatową markę: sieć czterech dużych galerii, Tate Britain (dawne Tate Gallery), Tate Liverpool (1988), Tate St. Ives (1993) oraz przede wszystkim Tate Modern (2000), która była jego największym osiągnięciem.

Co ciekawe, sam zainteresowany na takie pochlebstwa reaguje z powściągliwością. Zapytany kiedyś, czy określenie go „najważniejszą osobą odpowiedzialną za sztukę współczesną Wielkiej Brytanii” jest słuszne, odpowiedział w swoim stylu: „Dziennikarze zawsze szukają prostych rozwiązań, aby wykreować wizerunek, który później mogą równie łatwo zniszczyć”.

Tyle że te wszystkie pochwały są jak najbardziej zasłużone. Przecież to za jego dyrektorowania budynek Tate Modern doczekał się rozbudowy, będącej wydarzeniem o randze ogólnoświatowej. Zaprojektowana przez Szwajcarów z Herzog&de Meuron i ukończona w czerwcu tego roku inwestycja powiększa przestrzeń muzeum prawie dwukrotnie, tworząc miejsce na nowe możliwości prezentowania sztuki – poprzez film, dźwięk i ruch. Jak powiedział słynny brytyjski rzeźbiarz sir Antony Gormley: „Nick zmienił Wielką Brytanię z kulturalnego zaścianka w pierwszoligowego gracza”.

Nawet jeśli potraktować jego słowa z dystansem, trudno nie przyznać mu racji – niewątpliwą zasługą Seroty jest, że oglądanie sztuki współczesnej stało się w Wielkiej Brytanii normą, traktowaną jako popularny sposób na spędzanie wolnego czasu. Sukcesu ostatniego projektu Seroty nie przyćmił nawet protest mieszkańców sąsiadującego z nowym Tate luksusowego osiedla Neo Bankside, którzy narzekają na wścibskich gości zaglądających im do wartych po kilka milionów funtów apartamentów z nowo otwartego, ogólnodostępnego tarasu widokowego. „Nick” podsumował to w typowy dla siebie sposób, mówiąc, że ich prywatność „byłaby znacznie większa, gdyby zdecydowali się zamocować zasłony w swoich oknach, tak jak to robi wiele ludzi w innych miejscach”.

Ile zarabia szef Tate?

„Spostrzeżenia artysty względem otaczającej nas rzeczywistości są jedną z rzeczy, dla których warto żyć” – te słowa Seroty wypowiedziane w wywiadzie dla „Financial Times” rzucają trochę światła na jego motywacje. „Kocham być zaskakiwany przez sztukę” – dopowiada.

Wraz ze swoją drugą żoną, Teresą Gleadowe, mieszka w małym domu w znanej z przygód Harry’ego Pottera londyńskiej dzielnicy King’s Cross. Choć prowadzi największe na świecie muzeum sztuki współczesnej, nie znajdziemy u niego wielu drogich obrazów, bo jak mówi, „nieczęsto kupujemy sztukę”. Zamiast nich goście mogą podziwiać starannie dobrane fotografie i rysunki współczesnych artystów.

Dyrektor Tate znany jest zresztą z tego, że nie przywiązuje nadmiernej wagi do dóbr materialnych. Jego pensja, niezmienna od kilku lat, wynosi około 160 tysięcy funtów rocznie, co nie jest sumą małą w porównaniu z zarobkami innych pracowników państwowych w Wielkiej Brytanii, ale jest kwotą dość skromną w porównaniu z szefami podobnych placówek w Stanach Zjednoczonych. Dla porównania – Glenn Lowry, aktualny dyrektor MoMA w Nowym Jorku (w 1994 roku Serota odrzucił propozycję objęcia jej kierownictwa), zarobił w 2013 roku 2,1 mln dolarów, co zresztą wywołało protesty pracowników muzeum.

Nicholas Serota bywa kontrowersyjny

Znaki rozpoznawcze szefa Tate to punktualność – tu ciekawostka: jego zegarek zawsze spieszy się o 10 minut – i sportowy tryb życia. Codziennie o godzinie 6.45 wybiega na trzykilometrową trasę w okolicach swego domu, a podczas wakacji wyjeżdża z żoną do letniego domu w Kornwalii (tam zresztą, w St. Ives, znajduje się jedna z galerii Tate), gdzie razem żeglują. W niedawnej rozmowie z „New Yorkerem” Mrs. Gleadowe wyznała z uśmiechem, że Nick co prawda „jest dobrym żeglarzem”, ale słabiej sobie radzi, gdy wiatr jest słaby – irytuje się wtedy i zniechęca.

Zapytany przez pewnego studenta podczas spotkania w jednej z angielskich szkół plastycznych, czy ma swoje ulubione dzieło, powiedział: „Przez większość dni chodzę po salach Tate i codziennie znajduję jakieś dzieło, które chcę obejrzeć najbardziej. Raz chcę popatrzeć na Turnera, innego dnia idę pooglądać Davida Hockneya albo Henry’ego Moore’a. Więc to się cały czas zmienia. I to jest właśnie piękne w sztuce: czasami chcesz czegoś, co jest bardzo agresywne, a czasami przyjemnych, małych rzeczy”.

Serota uchodzi za przyjaciela artystów, ale mimo ogólnej przychylności środowiska artystycznego nie jest postrzegany jako człowiek bez skazy. Do wrzenia doprowadził świat sztuki w 2005 roku, gdy po tym jak Tate ogłosiła zakup „The Upper Room” Chrisa Ofili, instalację złożoną z 13 obrazów, uważaną za najważniejsze osiągnięcie brytyjskiej sztuki ostatniej dekady, okazało się, że artysta był jednocześnie członkiem rady powierniczej Tate, aktywnie uczestniczącym w podejmowaniu decyzji. Oznaczało to, że w świetle brytyjskiego prawa zakup był nielegalny.

Co gorsza, Nicholas Serota kilka lat wcześniej był przewodniczącym jury Nagrody Turnera, która właśnie Ofiliego wybrała na jej laureata.

Według ustaleń dziennikarzy w trakcie spotkania, podczas którego uzgadniano szczegóły zakupu, wszyscy uczestnicy byli świadomi konfliktu interesów, a sam Chris Ofili został poproszony o opuszczenie pokoju spotkań, gdy potencjalna inwestycja była uzgadniana. Wszystko to sterowane było przez człowieka, który dwa lata wcześniej zapewniał, że „zwyczajowo ustalono politykę nieodkupowania dzieł od funkcjonujących powierników”, jednak zdecydował się ją nagiąć „ze względu na wyjątkową wartość dzieła i jego niezwykle atrakcyjną cenę”. „Daily Telegraph” określił całą sprawę „jednym z poważniejszych oskarżeń dotyczących państwowych instytucji kulturalnych ostatnich czasów”.

Wiele kontrowersji wzbudził też cztery lata temu fakt przyjęcia do grona donatorów Tate koncernu paliwowego BP, odpowiedzialnego za katastrofę ekologiczną związaną z pożarem platformy Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej.

Nie przeszkodziło to w utrwaleniu poglądu wśród wielu ludzi związanych ze światem sztuki, że Serota to „najlepszy dyrektor muzealny wszech czasów”.

Nie dziwi więc, że po ogłoszeniu jego decyzji o odejściu z Tate w mediach zawrzało, a głównym tematem dyskusji na internetowych forach i niezliczonych artykułów w prasie było pytanie, kto może zastąpić najlepszego dyrektora świata i z sukcesem przejąć jego obowiązki. I choć ostateczne rozstanie Seroty z dyrektorskim fotelem nastąpi dopiero za kilka miesięcy, wielu doszło do wniosku, że odpowiedź na to pytanie jest nie tyle trudna, ile być może niemożliwa. I chyba ten pogląd, nawet wypowiadany ze znaczną dozą przesady, jest najlepszą oceną 27 lat pracy Nicholasa Seroty w Tate.

Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną