Polsko-etiopska przyjaźń w jazzowych rytmach

Etio-Polo
Swingująca Etiopia rozpala dziś wyobraźnię muzycznego świata i polskiego reżysera, który kręci o niej film. Ale jazzowa przyjaźń polsko-etiopska to długa i fascynująca opowieść.
materiały prasowe

W lipcu 1985 r. na płycie lotniska w Warszawie wylądował samolot z Wielkiej Brytanii. Na pokładzie był Mulatu Astatke. W latach 80. jego nazwisko w środowisku jazzowym jest już rozpoznawalne – wykształcony w Ameryce, popularność na szerszą skalę zdobył albumem „Mulatu of Etiopia”. Tu po raz pierwszy zaprezentował ethio-jazz, swoją wizję etiopskiej odmiany jazzu. Zasłynął jako wibrafonista, ale przede wszystkim jako kompozytor. Poszukiwał specjalnych przystawek elektronicznych, dzięki którym dźwięk tradycyjnych akustycznych instrumentów etiopskich, zwłaszcza różnych rodzajów lutni, mógł być wzmacniany i brzmieć jak dźwięk gitar elektrycznych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj