Dlaczego warto czytać dzieciom

Polska dalej czyta
Po 10 latach POLITYKA z fundacją ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom znów wspólnie publikują serię książek dla dzieci. Poprzednia okazała się hitem, nowa to 15 tytułów na 15-lecie kampanii czytania.
Szczególnie ważne jest wieczorne czytanie, rytuał, który z jednej strony wycisza, a z drugiej jest czasem, kiedy zawieszone zostają zwykłe role rodzic–dziecko.
Getty Images

Szczególnie ważne jest wieczorne czytanie, rytuał, który z jednej strony wycisza, a z drugiej jest czasem, kiedy zawieszone zostają zwykłe role rodzic–dziecko.

Nowa kolekcja książek wystartuje już w marcu. Obejmuje 15 tomów przygotowanych na 15-lecie kampanii czytania.

Nowa kolekcja książek wystartuje już w marcu. Obejmuje 15 tomów przygotowanych na 15-lecie kampanii czytania.

Najpierw w 2001 r. ruszyła kampania społeczna „Cała Polska czyta dzieciom”, która bez wątpienia była jedną z najlepszych kampanii społecznych promujących czytanie. Kto nie pamięta hasła: „Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie”? W kampanię zaangażowały się znane postaci życia publicznego, jej zasięg medialny był ogromny. Za granicą powstały wzorujące się na niej programy. W Niemczech w jednej z organizacji zajmujących się promocją czytania można było usłyszeć, że zazdroszczą Polakom tej kampanii. Tylko co czytać z dzieckiem? – pytali dorośli.

POLITYKA razem z Fundacją ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom przygotowała więc serię 23 książek dla dzieci w różnym wieku. Ukazywały się od listopada 2007 do kwietnia 2008 r. Wiele osób ciągle o nie pyta, ale nakład serii został wyczerpany. – Jej ideą było wznowienie pięknych i wartościowych książek, które się nie zestarzały, ale nie ma ich w obiegu ani w powszechnej świadomości czytelników – mówi Irena Koźmińska, szefowa fundacji. – Były to zarówno tytuły sprzed kilkudziesięciu lat, „Słoń Birara” Ferdynanda Ossendowskiego czy „Przygody Sajo i małych bobrów” Greya Owla, jak i aktualne, które nie znalazły odzewu, na jaki zasługują, np. „Momo” Michaela Endego czy „Moje drzewko pomarańczowe” José Mauro de Vasconcelosa. I dodaje: – Kolekcja przywracała z jednej strony prawdziwe perły literatury dziecięcej i młodzieżowej, z drugiej – standardy literackie, które są nam bliskie. Literatura według nas powinna pomagać człowiekowi wznosić się na coraz wyższy poziom duchowy i intelektualny, powinna mu pomagać dojrzewać, mądrzeć, stawać się coraz lepszym.

Co się zmieniło?

O zaletach wspólnego czytania można mówić bez końca. Dzieci, które zarazimy czytaniem w dzieciństwie, wyrosną później na dojrzałych czytelników. Ważne, żeby widziały rodziców czytających i żeby rodzice czytali im głośno. Potwierdza to raport o stanie czytelnictwa w Polsce Biblioteki Narodowej: „Czytanie książek staje się łatwe i bywa przyjemne zwykle dopiero po latach treningu. W wychowaniu czytelników ważne jest przede wszystkim wsparcie otoczenia rodzinnego – czytanie dziecku i z dzieckiem, wspólne rozmowy o książkach, zachęcanie do samodzielnej lektury. (…) Z prowadzonych badań jakościowych wiemy, że osobom, które same potrafią czerpać przyjemność z lektury książek, łatwiej jest przekazać tę postawę dzieciom. Tym, którzy sami czytają książki, łatwiej jest wychować przyszłych czytelników”.

Może jest tak, że z lektur słuchanych w dzieciństwie pozostają jakieś przeczucia, coś, co możemy rozpoznać dopiero w dorosłym życiu. Psycholog James Hilman pisał, że pierwsze książki słuchane w dzieciństwie przygotowują do życia, to właśnie dzięki nim możemy odnaleźć się w życiu. Dr Miriam Stoppard, autorka wielu książek o rozwoju dziecka, pisała: „Gdybym miała wskazać jeden tylko sposób wzbogacania doświadczeń dziecka i stymulowania jego prawidłowego rozwoju, poradziłabym trzymanie w domu książek. Jeżeli lubisz czytać, daj to dziecku wyraźnie do zrozumienia”.

Od czasu początku akcji „Cała Polska czyta dzieciom” nasz świat się zmienił – zagościły w nim smartfony i internet – jest dziś więcej rzeczy, które zajmują uwagę dziecka. Czytanie ma o wiele większą konkurencję, ale właśnie teraz jego znaczenie dla rozwoju jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Telewizja i gry, jak pokazują badania, nie rozwijają myślenia i skracają przedział uwagi dziecka. Długie przebywanie w internecie może wywoływać lęki i znieczulać na przemoc. Czytanie – przeciwnie – uwrażliwia, buduje empatię i uspokaja. Kiedy rozwój wiedzy i przyrost informacji jest coraz szybszy, to właśnie ludzie, którzy czytają, mogą nadążać za zmianami.

Świat książek dla dzieci nie przeżył też takiej rewolucji jak cały rynek księgarski, kiedy pojawiały się ebooki. To dlatego, że nikt nie miał wątpliwości, że książka dla dziecka musi być materialnym przedmiotem, którego strona graficzna stanowi integralną część. Jednak, co ciekawe, w badaniach Biblioteki Narodowej w 2015 r. uczniowie zapytani o lektury czytane im przez rodziców wymieniali najczęściej książki stanowiące klasykę literatury dziecięcej. Często również pierwszą samodzielnie przeczytaną przez dziecko książką była ta, którą wcześniej czytano mu na głos.

Podróż do dzieciństwa

Szczególnie ważne jest wieczorne czytanie, rytuał, który z jednej strony wycisza, a z drugiej jest czasem, kiedy zawieszone zostają zwykłe role rodzic–dziecko. Bardzo pięknie o tym wieczornym czytaniu mówił izraelski pisarz Dawid Grosman, autor również książek dla dzieci: „Dziecko żyje w nieustannym wysiłku, żeby zrozumieć świat, odróżnić sen od jawy, poznać prawa i zasady rządzące światem dorosłych i to się nie udaje. Pamiętam sam, jak bardzo noc była dla mnie straszna, kiedy dochodziły do mnie odgłosy świata dorosłych”. W tym wieczornym czytaniu chodzi też o to, żeby zawiesić na chwilę codzienną walkę rodzice–dzieci, żeby rodzic mógł na chwilę sam stać się dzieckiem. Dobrze więc, jeśli te wspólne lektury to będą w dużej mierze książki, które znamy z własnego dzieciństwa. W ten sposób to wieczorne (albo poranne lub popołudniowe) czytanie dla dorosłego będzie podróżą w jego własne dzieciństwo. Wtedy może sam lepiej zrozumieć, dlaczego tak podobała mu się „Ronja”, skąd smutek przy czytaniu niektórych książek Astrid Lindgren, dlaczego tak uwielbiał „Ferdynanda Wspaniałego”. W ten sposób wspólne czytanie staje się ważne nie tylko dla dziecka, ale i dla dorosłego.

I właśnie na tym zależało fundacji przy tworzeniu pierwszej serii. Chodziło o przywrócenie tytułów, które wiele osób zna z własnego dzieciństwa. I to był jeden z kluczy do sukcesu tych książek. Fundacja korzystała z podpowiedzi literaturoznawców, pisarzy, znajomych rodziców, nauczycieli, bibliotekarzy i dzieci. Pytali o ulubione lektury m.in. prof. Leszka Kołakowskiego, Małgorzatę Musierowicz, Mateusza Kusznierewicza. Do kolekcji trafił m.in. „Diossos”, wspominany ciepło przez Marylę Rodowicz, czy „Moje drzewko pomarańczowe”, zgłoszone przez Justynę Steczkowską. Generalnie chodziło o to, by książki kolekcji „Cała Polska czyta dzieciom” łączyły wartości literackie z etycznymi i żeby łączyły pokolenia.

Zdaniem Koźmińskiej kampanie promujące czytanie skierowane do dorosłych to „musztarda po obiedzie”. Czytelnictwa nie podniesie też samo inwestowanie w infrastrukturę bibliotek. Trzeba zaczynać od wczesnego dzieciństwa. – Według badań amerykańskich jeden dolar zainwestowany we wczesną edukację językową zwraca się dziesięciokrotnie – tłumaczy szefowa fundacji. – Warto rodzicom przekazać wiedzę na temat pozytywnego wpływu czytania na wszechstronny rozwój dziecka oraz negatywnego wpływu mediów na jego umiejętności językowe i umysłowe oraz zachowania. Osoby wychowywane na „diecie elektronicznej” mają krótki przedział uwagi, szybko się nudzą, nie mają głębszej wiedzy, są często aspołeczne i agresywne, na ogół słabo znają język, a wszystko to powoduje ich późniejsze wykluczenie społeczne i zawodowe. Jeśli chcemy mieć rozczytane, mądre społeczeństwo, trzeba zacząć od dzieci i konsekwentnie czytać im w domu, w przedszkolu i w szkole.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj