Fragment książki „Agonia Dźwięków”
Bo La Ràpita jest uboga jak śmierć, a zasada całkowitego ubóstwa nie robi wyjątku dla muzyki. Od kiedy opuścił swój zakon, z bólem serca wykonując polecenie zwierzchności, nie udało mu się usłyszeć ani jednej porządnej nuty.
„Agonia Dźwięków”
Wydawnictwo Marginesy/mat. pr.

„Agonia Dźwięków”

Brat Junoy jest mężczyzną dobrze zbudowanym, ale nie otyłym ma szerokie usta, duży nos, a koło nosa brodawkę. Ręce stwardniały mu w dramatycznych okolicznościach: w napadzie furii tak długo kopał ziemię, aż rozwalił w drzazgi dwie motyczki. Zawsze chodzi w przykrótkim habicie nieokreślonego koloru, spod którego wystają sandały imponujących rozmiarów. Posiada wysłużony mszał i brewiarz, który zna na pamięć. Wciąga powietrze zachłannie, jakby chciał zachłysnąć się życiem, i nawet te cztery lata, które przeżył na pustkowiu, niczym kaktus na pustyni, nie mogły tego zmienić.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną